Reklama

Nałęcz chciał po prostu obrazić

"Kiedy prezes zaczął mówić do tej młodzieży, że Polska jest Titanikiem, to dla mnie to było jakieś polityczne molestowanie, coś na kształt politycznej pedofilii, jakby mówił do jakiś zgorzkniałych starców" - tymi słowami prezydencki doradca prof. Tomasz Nałęcz skomentował sobotnią konwencję Prawa i Sprawiedliwości i ogłoszenie przez Jarosława Kaczyńskiego programu PiS dla młodych
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys

W ten sposób wprowadził do polskiej debaty publicznej kolejne obraźliwe określenie. Kaczyńskiego oskarżano już o nekrofilię, teraz doszedł zarzut pedofilii.

Gdyby sprawa w ogóle była śmieszna, można by żartować, że profesor Nałęcz pomylił pedofilię z gerontofilią, skoro uważa, że pedofilią było mówienie do młodych, tak jakby przemawiał do starców. Ale słowa doradcy głowy państwa nie są śmieszne, przeciwnie - budzą niesmak. I powinny budzić sprzeciw.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama