Reklama

Eutanazja w Polsce coraz bliżej

Kto zyskał, kto stracił
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

W ubiegłą sobotę na balu dziennikarzy niezwykle elegancko ubrany minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz pląsał z małżonką na parkiecie. Robił niezwykłe wyrażenie. Kłopot w tym, że pląsać nie przestał przez cały tydzień. Takt wygrywała mu reforma systemu emerytalnego.

We wtorek powiedział PAP, że ustawa uwzględni zastrzeżenia jego macierzystej partii, PSL, dotyczące łagodniejszego potraktowania kobiet, którym wydłuży się wiek emerytalny do 67 roku życia. Dzień później odbywały się konsultacje w sprawie reformy u prezydenta Komorowskiego i przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego zapewniali, że głowa państwa jest zwolennikiem rozwiązań prorodzinnych. Ale wtedy minister Kosiniak-Kamysz zmienił zdanie. – Ustawa wyjdzie z rządu w weresji czystej - powiedział, co miało oznaczać, że nie będzie w niej żadnych bonusów dla kobiet, które urodziły dzieci. Co to oznacza? Premier zadzwonił i próbował wszystkich przywrócić do pionu. Minister pracy posłuchał, prezydent najwyraźniej nie. Ale taniec trwa. Przynajmniej do chwili, gdy ustawa nie zostanie uchwalona w ostatecznej wersji.

Pozostało jeszcze 82% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama