Reklama

Największa gospodarka czy jednak nie? - o Chinach pisze Rafał Tomański

Z Chinami nigdy nie wiadomo – czy już stały się największą gospodarką świata, czy jednak wciąż nie.
Rafał Tomański

Rafał Tomański

Foto: Fotorzepa

Kilka dni temu światowe media obiegła informacja, według której Chiny prześcignęły Stany Zjednoczone pod względem wielkości gospodarki. Pierwsze strony gazet były gwarantowane, w końcu była to zmiana oczekiwana przez rynki i analityków, ale jednak miałoby do niej dojść szybciej niż się spodziewano.

Kto pierwszy powiedział?

Sprawcą zamieszania stał się Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Informował, że gospodarka Chin była warta 17,6 bln dolarów, a USA o 0,2 bln mniej. Według dalszych prognoz w ciągu kolejnych pięciu lat Chiny miały przerosnąć konkurenta aż o 1/5. Dla porównania jeszcze 9 lat temu, w 2005 roku, Państwo Środka było warte połowę tego, co USA. Pierwsze oznaki zmiany na miejscu lidera pojawiły się już w kwietniu, gdy Bank Światowy podał dane o tym, że Chiny mogą stać się numerem jeden jeszcze w 2014 roku. Wcześniej szacowano, że staną się największe w 2024, ewentualnie w 2019 roku.

Eksperci uznali sprawę za wydarzenie na tyle ważne, by być w stanie zrewolucjonizować światowy krajobraz ekonomiczny. Według tych z Financial Timesa prymat Chin powinno dać do myślenia nad przeformatowaniem zadań stojących w globalizujących się rynkach dla instytucji w rodzaju Banku Światowego oraz MFW. Jednak wciąż pozostaje jedno „ale" – chińska metodologia nie traktuje obliczania mocy gospodarki w taki sam sposób jak ta stosowana na zachodzie. Możliwości nabywcze mieszkańców Chin wobec Amerykanów pozostają o wiele większe, bo koszt życia jest inny, ale nie oznacza to, że gospodarka automatycznie staje się tak samo silniejsza od dotychczasowego lidera.

Dług długowi nie równy

Z pomocą w tworzeniu nie do końca wiarygodnego obrazu sytuacji przychodzi chiński sektor bankowy. Upadłości przedsiębiorstw nie są traktowane przez regulacje z Pekinu tak samo jak te w USA. Dług w Państwie Środka wcale nie musi oznaczać straty wypracowanej wartości towarów i usług wliczanej do PKB. W Stanach Zjednoczonych strata pozostaje stratą i nie przekłada się na zwiększenie możliwości oferowanych przez gospodarkę. Chiński bank wesprze chińską firmę przy pomocy innej, dług zostanie włączony w inne księgi, do pomocy wykorzysta się parabanki, a PKB wzrośnie. Tak wygląda prawda po chińsku.

Co na to ekspert?

Chiny wciąż pozostają światowym graczem o niebagatelnym znaczeniu. Według Przemysława Kwietnia, głównego ekonomistę XTB - to ogromny kraj z liczbą ludności ponad czterokrotnie przewyższającą tę w USA. Tym samym proces rewolucji gospodarczej, trwający tam od wielu lat sprawia, że gospodarka ta staje się bardzo duża. Nawet jeśli nigdy nie będzie ona tak efektywna jak amerykańska, wystarczy jeśli osiągnie ona 25% tej efektywności aby całkowity PKB był wyższy i tym samym najwyższy na świecie. A to nie wydaje się już zbyt ambitnym celem i panuje powszechna zgoda, że jest to kwestia czasu. Według eksperta, fakt, czy prześcignięcie wydarzy się w tym czy którymś z kolejnych lat, jest bardziej kwestią symboliczną i nie ma aż tak dużego znaczenia. Faktycznie bardzo wiele opiera się na metodologii i wystarczą drobne różnice, aby rezultaty, które widzimy, znacząco się od siebie różniły. Chiny to rozległy kraj o ciągle dość ubogiej infrastrukturze. Dlatego to, że dane o PKB podawane są szybciej niż amerykańskie i są jedynie bardzo wstępnymi szacunkami - to oczywiście musi budzić wątpliwości – dodaje Kwiecień.

Reklama
Reklama

Bardziej istotne jest to, jak dalej będzie wyglądał chiński wzrost. Globalna gospodarka go potrzebuje, jednak dotychczasowe jego motory, tj. inwestycje w nieruchomości i infrastrukturalne, nie są w stanie produkować go w takim tempie jak do tej pory. Co więcej, nie wiemy, czy przegrzanie w tych obszarach nie odbije się Chińczykom, a w konsekwencji całemu światu, czkawką i to jest aspekt, który należy uważnie śledzić – podsumowuje Przemysław Kwiecień.

Opinie polityczno - społeczne
Rusłan Szoszyn: Od potęgi wywiadu do tuby propagandy? Putin zmienił SWR w narzędzie dezinformacji
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
felietony
Jan Zielonka: Sprawczość za wszelką cenę
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Przeklęty los centrysty
Opinie polityczno - społeczne
Rita Süssmuth – orędowniczka polsko-niemieckiego pojednania
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama