Minister Sprawiedliwości przygotował „otwarcie" kilkuset zawodów w postaci „ustawy deregulacyjnej". Z punktu widzenia elementarnej wiedzy prawniczej nie mamy tu jednakże do czynienia ze zwykłą ustawą, lecz ubraną w szaty ustawowe decyzją polityczną i administracyjną opartą na pozornych i populistycznych argumentach, z którymi nie da się dyskutować, tak jak nie dało się dyskutować ze „sprawiedliwym" charakterem rewolucji październikowej czy „wyższością" ustroju komunistycznego nad kapitalistycznym, w którym wszyscy byli równi.