W rejonie lotniska płonął zbiornik paliwa należący do koncernu Aramco. W efekcie doszło również do poważnych zakłóceń w ruchu lotniczym.

Mieszkańcy Rijadu, z którymi rozmawiała Agencja France-Presse, relacjonowali, że widzieli ogień i dużą kolumnę czarnego dymu unoszącą się w kierunku lotniska. Jeden ze świadków powiedział, że płomienie były widoczne z centrum stolicy.

Na miejscu pojawiły się wozy strażackie. Ogień objął zbiornik paliwa oznaczony logo saudyjskiego koncernu naftowego Aramco. Strażacy próbowali opanować pożar. Nie było jednak od razu oficjalnych informacji, co doprowadziło do jego powstania.

Alarm, eksplozje i zakłócenia lotów

Do zdarzenia doszło kilka godzin po wydaniu przez saudyjskie władze pierwszego od rozpoczęcia obecnej fazy konfliktu z Huti alarmu dotyczącego zagrożenia powietrznego w Rijadzie. Ostrzeżenia otrzymali również mieszkańcy Al-Kharj, miasta położonego na wschód od stolicy.

W wiadomościach wysyłanych na telefony mieszkańców wskazano na możliwość „wrogiego zagrożenia z powietrza” i wezwano ich do pozostania w domach. Później saudyjska obrona cywilna odwołała alarm. Wcześniej mieszkańcy informowali jednak o głośnych eksplozjach. Według AFP dziennikarze agencji słyszeli dwa wybuchy.

Problemy dotknęły również lotniska. Serwis FlightRadar24 odnotował poważne zakłócenia w funkcjonowaniu portu lotniczego. Wskaźnik zakłóceń osiągnął najwyższy poziom 5,0, oznaczający „poważne problemy”, w tym duże opóźnienia i liczne odwołane loty.

Na razie nie wiadomo, czy pożar zbiornika paliwa miał bezpośredni związek z nocnym alarmem lub eksplozjami. Saudyjskie władze nie podały publicznie szczegółów dotyczących źródła zagrożenia ani nie wskazały, co dokładnie spowodowało pożar.

Czytaj więcej

Huti twierdzą, że zestrzelili saudyjski myśliwiec F-15

Huti nasilają ataki na Arabię Saudyjską

Incydent w Rijadzie nastąpił w czasie gwałtownego zaostrzenia konfliktu między Arabią Saudyjską a jemeńskimi Huti. W ostatnich dniach wspierana przez Iran grupa prowadzi ofensywę w Jemenie, przejmując kolejne obszary i kontrolując obecnie znaczną część wybrzeża Morza Czerwonego.

Huti od lipca prowadzą również działania wymierzone w Arabię Saudyjską. Według informacji przekazywanych przez grupę ich celem są między innymi miasta, infrastruktura energetyczna oraz statki. Riad odpowiada nalotami na obszary znajdujące się pod kontrolą Huti.

Skutki konfliktu wykraczają poza sam Jemen i Arabię Saudyjską. Przejęcie przez Huti kontroli nad wybrzeżem Morza Czerwonego oraz strategicznym cieśniną Bab al-Mandab zwiększa zagrożenie dla żeglugi i eksportu ropy. Znaczenie tego szlaku wzrosło dodatkowo w związku z trwającymi ograniczeniami ruchu przez cieśninę Ormuz.

Rijad oskarża Huti o atak na Mekkę

Do eskalacji doszło zaledwie kilka dni po tym, jak Arabia Saudyjska oskarżyła Hutich o przeprowadzenie ataku z użyciem drona w kierunku Mekki. Riad określił zdarzenie jako „tchórzliwy atak terrorystyczny” na jedno z najważniejszych świętych miejsc islamu.

Huti odrzucili te oskarżenia, nazywając je nieprawdziwymi. Jednocześnie grupa informowała o kolejnych saudyjskich nalotach na kontrolowane przez nią tereny.

Wcześniej, we wrześniu, doszło również do ataków na saudyjską infrastrukturę energetyczną. Arabia Saudyjska czasowo wstrzymała działanie strategicznego rurociągu East-West po serii ataków w rejonie Rijadu i Medyny. Według saudyjskiego ministerstwa energii w wyniku ataków rannych zostało kilka osób.