Reklama

Analiza wydatków konsumentów: negatywne zmiany

Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM

Publikacja: 21.03.2012 02:24

Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM

Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM

Foto: Fotorzepa, Szymon Łaszewski Szymon Łaszewski

Red

Wraz z rozwojem gospodarki i wzrostem zamożności społeczeństwa zmieniają się jego upodobania. W portfelu bogacącego się konsumenta po zaspokojeniu dóbr pierwszej potrzeby zostaje coraz więcej pieniędzy, które może przeznaczyć na potrzeby wyższego rzędu. W efekcie udział wydatków na żywność czy utrzymanie mieszkania maleje. Niestety, ostatnie dane GUS pokazują, iż na zielonej wyspie jest inaczej.

Koszyk polskiego klienta w ostatnich latach ewoluował i tendencje były generalnie pozytywne. Odsetek wydatków na żywność malał, rosły zaś te w hotelach i restauracjach, większe kwoty trafiały także na inne formy rekreacji.

Niestety, najnowszy koszyk przynosi praktycznie same negatywne zmiany. Statystyczny konsument znacznie więcej wydaje na utrzymanie mieszkania, co jest w dużej mierze skutkiem rosnących cen energii. Po długiej przerwie wzrósł także udział wydatków na żywność. Więcej miejsca w najnowszym koszyku zajmują także wydatki na alkohol i tytoń – w dużej mierze ze względu na wzrost akcyzy na ten drugi – oraz – paradoksalnie – wydatki na zdrowie. Wzrost wydatków na zdrowie generalnie świadczy o rozwoju społeczeństwa, o ile nie wynika z wyższych cen leków, a tak jest w tym przypadku. Wydatki na żywność, utrzymanie mieszkania i transport to 54,6 proc. koszyka – mniej niż np. w 2005 r. (56,6 proc.), ale o 0,8 pkt proc. więcej niż rok temu. Skala pogorszenia jakości koszyka jest zatem dość duża. Wydatki na żywność to 24,2 proc. – nadal znacząco więcej niż średnio w strefie euro (ok. 15 proc.), w USA (poniżej 15 proc.), nie mówiąc już o Szwajcarii (zaledwie 10,3 proc.).

Wzrost udziału wydatków na opisane dobra musi się odbyć kosztem innych pozycji i nieprzypadkowo najmocniej tracą hotele i restauracje oraz wyposażenie mieszkania. Udział tych dwóch kategorii reprezentujących nieco wyższą półkę w piramidzie potrzeb został okrojony o 0,7 pkt proc.

Jak to pogodzić z informacjami o względnie szybkim wzroście gospodarczym? Ostatnio zawdzięczamy go w dużym stopniu mocnemu sektorowi przedsiębiorstw, którego konkurencyjność po części jest efektem niskiej dynamiki płac i relatywnie słabego złotego – czynników, które konsumpcji nie sprzyjają. Oczywiście to, że sektor ten radzi sobie dość dobrze, ostatecznie powinno pomóc i konsumentom. Nie zmienia to jednak faktu, iż ostatnio wzrost gospodarczy nie równał się rozwojowi gospodarczemu, pojmowanemu jako poprawa jakości życia.

Reklama
Reklama
Opinie Ekonomiczne
UE może stać się ofiarą amerykańskiej dominacji energetycznej
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Davos, czyli tam i z powrotem
Opinie Ekonomiczne
Grzegorz Kozieja: Jak umowa UE-Mercosur wpłynie na interesy rolników
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: Znikające taksówki. Quo vadis, gospodarko?
Opinie Ekonomiczne
Michał Duszczyk: Byliśmy potęgą, ale dziś ogrywają nas Niemcy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama