Kto by ich tam zobaczył, kto by się nimi zainteresował? A tu wstrzymany ruch, reporterzy z fleszami, mobilizacja policji, zagraniczni dyplomaci. Prawie jak w Hollywood. Jak na imprezie u cioci Dody Elektrody. Czy mi się to podoba?
Nie. Ale nie odmawiam im prawa do publicznego protestu. To prawo obywatelskie, przedłużenie podstawowych wolności konstytucyjnych: wolności słowa i wolności stowarzyszania się. A więc zapraszamy! „Chałupy welcome to". Byle w zgodzie z prawem, byle grzecznie, byle bez politycznego nachalstwa. Ale też uczciwie, bo tak jak wy, rolnicy, macie prawo do protestów, tak my, obywatele tego kraju, mamy prawo do oceny słuszności waszych protestów. I do pełnej prawdy na wasz temat.
Czy naprawdę polskie rolnictwo jest na skraju zapaści? Czy w istocie wieś jest strukturalnie zadłużona? Czy rzeczywiście klasa polityczna nie dba o wasze interesy? A może to wielka ściema i jest całkiem inaczej? Może polska wieś jest jednym z największych beneficjentów zmian rynkowych i naszego członkostwa w Unii?
Eksperci wyliczają, że przez dziesięć ostatnich lat w polską wieś wpompowano prawie 45 mld euro, a kolejna perspektywa budżetowa przewiduje transfer w podobnej wysokości. Prawie 90 mld euro do 2020 roku! Pokażcie drugą grupę społeczną „równie boleśnie" potraktowaną przez przemiany. Przypomnijcie o waszych żałośnie niskich składkach na KRUS, system dotowany z podatków reszty obywateli. Przypomnijcie sobie, że nie płacicie podatku dochodowego, za to dopłaca się wam do paliwa rolniczego. O odszkodowaniach za straty wyrządzone przez dziki, łosie i co tam jeszcze wchodzi w szkodę. O nowych rynkach zbytu na wasze jabłka w Indiach i na Bliskim Wschodzie. Może jeszcze o białowieskich żubrach, których dokarmianie bardziej wam się opłaca niż siejba i zbiory.