Reklama

Nie każdego stać na protesty

Tak, Warszawa nadaje się do tego znakomicie. Właściwie gdzie mieliby protestować? W Sieprawiu, Sierpcu czy Koziej Wólce?

Publikacja: 19.02.2015 22:34

Bogusław Chrabota

Bogusław Chrabota

Foto: Fotorzepa/ Rafał Guz

Kto by ich tam zobaczył, kto by się nimi zainteresował? A tu wstrzymany ruch, reporterzy z fleszami, mobilizacja policji, zagraniczni dyplomaci. Prawie jak w Hollywood. Jak na imprezie u cioci Dody Elektrody. Czy mi się to podoba?

Nasi drodzy rolnicy

Nie. Ale nie odmawiam im prawa do publicznego protestu. To prawo obywatelskie, przedłużenie podstawowych wolności konstytucyjnych: wolności słowa i wolności stowarzyszania się. A więc zapraszamy! „Chałupy welcome to". Byle w zgodzie z prawem, byle grzecznie, byle bez politycznego nachalstwa. Ale też uczciwie, bo tak jak wy, rolnicy, macie prawo do protestów, tak my, obywatele tego kraju, mamy prawo do oceny słuszności waszych protestów. I do pełnej prawdy na wasz temat.

Czy naprawdę polskie rolnictwo jest na skraju zapaści? Czy w istocie wieś jest strukturalnie zadłużona? Czy rzeczywiście klasa polityczna nie dba o wasze interesy? A może to wielka ściema i jest całkiem inaczej? Może polska wieś jest jednym z największych beneficjentów zmian rynkowych i naszego członkostwa w Unii?

Eksperci wyliczają, że przez dziesięć ostatnich lat w polską wieś wpompowano prawie 45 mld euro, a kolejna perspektywa budżetowa przewiduje transfer w podobnej wysokości. Prawie 90 mld euro do 2020 roku! Pokażcie drugą grupę społeczną „równie boleśnie" potraktowaną przez przemiany. Przypomnijcie o waszych żałośnie niskich składkach na KRUS, system dotowany z podatków reszty obywateli. Przypomnijcie sobie, że nie płacicie podatku dochodowego, za to dopłaca się wam do paliwa rolniczego. O odszkodowaniach za straty wyrządzone przez dziki, łosie i co tam jeszcze wchodzi w szkodę. O nowych rynkach zbytu na wasze jabłka w Indiach i na Bliskim Wschodzie. Może jeszcze o białowieskich żubrach, których dokarmianie bardziej wam się opłaca niż siejba i zbiory.

Reklama
Reklama

A potem wymalujcie to wszystko pięknie na transparentach i przywieźcie je do stolicy. Łatwiej nam będzie zrozumieć waszą sytuację, choć mniej będzie zza nich widać wasze kosztowne traktory. Cieszy, że rozumiecie ten postulat, że jest na to zgoda, nieprawdaż? Bo gdyby było inaczej, można by pomyśleć, że podobnie jak górniczy związkowcy radośnie uczestniczycie w rozszarpywaniu tego kraju, że wobec słabej władzy stać was tylko na roszczenia. I kompletnie nie przywiązujecie wagi do tego, kto będzie ponosił ich koszty.

A kto będzie? Oczywiście najbiedniejsi, najsurowiej obciążeni podatkami. Ci, których nie stać na kosztowne ciągniki i kombajny. Oni siedzą cicho. Nikt ich nie reprezentuje. Nie mają krzykliwych przywódców, a gdyby nawet chcieli protestować w stolicy, nie mieliby czym przyjechać ani za co. Zapraszam więc na takich warunkach do Warszawy. Choćby jutro. „Chałupy welcome to".

Opinie Ekonomiczne
Członek zarządu jak Zosia Samosia? Czyli menedżer jako ścigany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Bogatsi niż myślimy
Opinie Ekonomiczne
Prof. Sławiński: Polexit byłby nieracjonalny ekonomicznie. Brexit to przestroga
Opinie Ekonomiczne
Marek Górski: Czas na systemową deregulację w Polsce
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama