Reklama

Kompromis z Brukselą jest możliwy

Polska gospodarka nie może być zakładnikiem strategii gospodarczych narzucanych nam wbrew naszym interesom – mówi Piotr Naimski, poseł PiS.

Publikacja: 29.09.2015 21:00

Kompromis z Brukselą jest możliwy

Foto: Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik

Rz: Jak Pan ocenia sytuację w polskim górnictwie i fiasko powołania Nowej Kompanii Węglowej? Czy Prawo i Sprawiedliwość ma lepszy sposób od rządowego na uzdrowienie jej?

Piotr Naimski - Będziemy mówić o naszych szczegółowych propozycjach dla górnictwa, gdy wygramy wybory i utworzymy rząd. Ostateczne decyzje będą uzależnione od kondycji spółek i zakładów górniczych po jesiennych wyborach. Kolejni ministrowie Skarbu Państwa w rządzie PO-PSL tracili czas na realizację programu, o którym od początku – czyli od stycznia – było wiadomo, że wymaga modyfikacji. W ostatnich dniach usłyszeliśmy, że nie wejdzie w życie, bo Komisja Europejska może uznać środki przeznaczone na kopalnie za niedopuszczalną pomoc publiczną. Prawdę mówiąc, nawet nie zajęła się poważnie tym polskim programem..., bo rząd nie potraktował serio dokumentów notyfikacyjnych a wizyty przedstawicieli MSP w Brukseli sprowadzały się do krótkich formalności. Rząd Ewy Kopacz musiał znaleźć winnego całej sytuacji, więc na cztery tygodnie przed wyborami przerzucił odpowiedzialność na Brukselę. Mam wrażenie, że w ostatnich latach MSP nie wywiązuje się odpowiednio ze swoich obowiązków właścicielskich wobec spółek skarbu państwa zwłaszcza w energetyce i górnictwie i wycofało się z odgrywania aktywnej roli, co jest niedopuszczalne. W ostatnich tygodniach nowy minister bezskutecznie próbuje to zmienić.

Czy program dla Kompanii Węglowej nie był trafiony, czy tylko spóźniony?

Kompania Węglowa znajduje się w dramatycznej sytuacji, bo nic nie robiono przez ostatnie kilka lat. Już w 2012 roku należało przygotować spójny program dla całego górnictwa i konsekwentnie go realizować. Tym bardziej, że sytuacja w sektorze była niezła, zyski – duże. Nie da się zrzucić wszystkiego na dekoniunkturę, bo dobry właściciel to taki, który umie przewidywać, a tego przewidywania po prostu zabrakło. W tym roku byliśmy świadkami chaotycznych ruchów, w efekcie których ucierpiały nawet dobre spółki, takie jak choćby JSW, która musiała za 1,5 mld zł kupić kopalnię Knurów-Szczygłowice, by ratować chwilowo Kompanię Węglową. Działania na zasadzie doraźnego zasypywania dziury nigdy nie dają dobrych efektów. Brak spójnej koncepcji i kompleksowego myślenia o wszystkich spółkach doprowadził do sytuacji, w której nie ma pewności, czy wystarczy pieniędzy na wypłaty dla górników w listopadzie i grudniu.

Co można w tej sytuacji zrobić?

Reklama
Reklama

Na początek potrzeby jest audyt – dokładny raport o stanie kopalni, kosztach wydobycia, złożach i koniecznych inwestycjach. Zależy nam na utrzymaniu miejsc pracy w górnictwie, a także na tym, aby produkcja węgla w Polsce była na racjonalnym poziomie, uzasadnionym założeniem, że będzie on przez najbliższe 30-40 lat głównym paliwem w krajowej energetyce. Wszystko trzeba tak zorganizować, by było to możliwe. I jestem pewny, że założenie to jest realne, jeśli utrzymamy produkcję energii z bloków węglowych, powstających w ramach odbudowy mocy w elektrowniach. Oczywiście muszą być one nowoczesne i wysokosprawne, tak jak te w Opolu czy Kozienicach. Dominujący udział w kolejnych latach w miksie energetycznym energii z węgla jest możliwy, zaś energia z odnawialnych źródeł powinna być tylko dopełnieniem.

Czy i kiedy zatem w krajowym miksie energetycznym będzie miejsce dla energii atomowej?

Polska powinna mieć taką technologię, ale na pewno nie zastąpi ona energetyki węglowej. Może stanowić – podobnie jak OZE – jej uzupełnienie. Nie mogę wypowiadać się na temat terminu w sytuacji gdy – jak się wydaje – prace przy projekcie budowy elektrowni atomowej zostały prawie zastopowane.

Skoro węgiel ma być dominującym paliwem, to czy w tym kontekście potrzebna jest konsolidacja energetyki i górnictwa?

Musi istnieć funkcjonalny związek między energetyką i górnictwem. Przykłady Tauronu, w który włączono Południowy Koncern Węglowy, czy PGE, mającej kopalnie węgla brunatnego, lub zespołu elektrowni PAK pokazują, że to możliwe i skuteczne. Warto podążać w tym kierunku, co nie znaczy, że zawsze potrzebne są powiązania kapitałowe. Ponadto nie ma mowy o tym, aby Minister Skarbu zmuszał energetykę do dosypywania pieniędzy do kopalni albo do wymyślonej naprędce spółki typu NKW w celu łatania zachwianej płynności finansowej tych spółek. To musi być przemyślana, długofalowa strategia tak dla energetyki, jak i górnictwa.

Ale nawet z najlepszą strategią trudno będzie przebić się w Brukseli. Jeśli węgiel ma dominować w Polsce, to powstaje pytanie o realizację nowych założeń unijnej polityki klimatycznej do 2030 roku.

Reklama
Reklama

Z jednej strony Unia mówi o dekarbonizacji, a z drugiej – o industrializacji i mamy do czynienia ze swoistą schizofrenią. Będziemy argumentować w Brukseli, że Polska jest w specyficznej sytuacji, mając bogate pokłady węgla, dzięki którym może zapewnić sobie bezpieczne dostawy taniej energii. Polska gospodarka nie może być zakładnikiem strategii gospodarczych narzucanych nam wbrew naszym interesom. To wymaga również wyjątkowego podejścia ze strony Komisji Europejskiej. Nie stać nas na wygaszanie elektrowni węglowych ani na gigantyczne dopłaty do OZE, na które mogą pozwolić sobie bogate Niemcy. Nie możemy przyjąć modelu rynku wskazywanego przez UE, który jest odpowiedni dla państw o znacznie wyższym PKB, gdzie udział wydatków na energię w budżecie przeciętnej rodziny jest znacznie niższy niż u nas. Tak będziemy ten problem przedstawiać.

A jeśli nasze argumenty nie przebiją się?

Wierzę, że jeśli zaproponujemy realne rozwiązania w zakresie naszych zobowiązań wynikających z polityki klimatycznej i będziemy szukać możliwości kompromisu z naszymi partnerami w UE, to uda się go osiągnąć. Tym bardziej, że w przeszłości Bruksela stosowała różne precedensy i wyjątki od ogólnych reguł w innych kwestiach.

Jak ocenia Pan działanie Komisji Europejskiej wobec rosyjskiego Gazpromu i decyzję o budowie drugiej nitki rurociągu Nord Stream z Rosji przez Bałtyk do Niemiec?

Decyzja KE o wszczęciu postępowania przeciwko Gazpromowi o naruszenie zasad trzeciego pakietu energetycznego i konkurencji oceniam pozytywnie, ale zobaczymy, jakie będą ostateczne efekty. Zapowiedź budowy drugiej nitki Nord Stream to negatywny sygnał dla Polski, bo świadczy o tym że Niemcom i innym krajom obce jest pojęcie solidarności. Ten brak solidarności dotyczy nie tylko kwestii umów o budowie gazociągów i imporcie gazu z Rosji, ale przenosi się w płaszczyznę stricte polityczną. W końcu UE nałożyła sankcje na FR z powodu napadu na Ukrainę, prawda? A tymczasem Berlin w najlepsze układa się z Moskwą planując strategiczne wspólne inwestycje, których realizacja bezpośrednio Ukrainie zagrozi. Dla nas to na pewno dzwonek alarmowy i znak, że powinniśmy maksymalnie we własnym zakresie zadbać o bezpieczeństwo energetyczne.

Dla Polski kluczowe znaczenie ma gazoport w Świnoujściu, ale inwestor coraz częściej mówi o konieczności „przerzucenia" części kosztów tej inwestycji na odbiorców gazu. Z kolei PGNiG i inne firmy gazowe domagają się uwolnienia cen gazu dla przemysłu. Czy słusznie?

Reklama
Reklama

Koszty budowy trzeba będzie przenieść na odbiorców, bo to koszty bezpieczeństwa energetycznego. Zakładam jednak, że nie będą zbyt wygórowane. Zwiększające się wykorzystanie gazoportu będzie temu sprzyjało. Uruchomienie gazoportu zapewni Polsce realną dywersyfikacje źródeł i kierunków dostaw gazu. To umożliwi rzeczywistą liberalizację gazowego rynku . Uwolnienie cen dla odbiorców przemysłowych stanie się możliwe.

CV

Piotr Naimski jest posłem PiS, wiceprzewodniczącym w sejmowej podkomisji ds. energetyki i surowców energetycznych. W latach 2005–2007 był wiceministrem gospodarki odpowiedzialnym za bezpieczeństwo dostaw surowców energetycznych. Typowany na ministra energetyki w przypadku zwycięskich dla PiS wyborów parlamentarnych.

Opinie Ekonomiczne
Ekspert: Innowacje w świecie uzbrojonej globalizacji. Jaki kierunek dla Polski?
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Niezastępowalny konsument
Opinie Ekonomiczne
Anna Miazga: Quo vadis, zrównoważony rozwoju?
Opinie Ekonomiczne
Marek Kutarba: Mamy szansę nie być już doświadczalnym poligonem Rosji
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Czy prezydent znokautuje aktywnego rolnika?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama