Reklama

Odporni na kryzys numer trzy

W ciągu ostatniego ćwierćwiecza trzy razy traciliśmy rynki wschodnie i za każdym razem byliśmy na taki kataklizm coraz bardziej odporni. I na szlak Wokulskiego wracaliśmy.

Publikacja: 28.02.2016 21:00

Odporni na kryzys numer trzy

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompala

Najpierw wygonił nas ze Wschodu wstrząs związany z upadkiem ZSRR i rozwiązaniem RWPG w 1991 roku. Straty były ogromne i wpłynęły na poważny wówczas spadek polskiego PKB.

Kolejny kryzys miał miejsce już siedem lat później. Tym razem szkody nie były już tak duże, a część naszych firm odważnie wykorzystała okazję, zajmując miejsce uciekającego w popłochu zagranicznego kapitału.

Teraz jednak i my musieliśmy uciekać. Jednak, wbrew rachubom Kremla, obecny kryzys ledwie nas drasnął, a wzrost PKB wręcz przyspieszył. To zasługa polskich przedsiębiorców, którzy okazali się elastyczni i albo przenieśli interesy gdzie indziej, albo, ku wściekłości Kremla, obchodzą sankcje, np. zamiast objętych nimi jabłek wysyłając koncentrat czy przepakowując towary na Białorusi i wysyłając dalej jako tamtejsze.

Obecny kryzys dał Polsce i Rosji trzy ważne lekcje. My przekonaliśmy się dobitnie, że nic nie jest dane raz na zawsze i trzeba dywersyfikować partnerów handlowych, wchodzić na nowe rynki, takie jak USA, Chiny czy Afryka, gdzie prawie nas nie ma. Polski biznes, od lat skupiający się na bogatym rynku niemieckim, wyraźnie to zrozumiał.

Dwa lata, które upłynęły od aneksji Krymu, to także dwie bolesne lekcje dla Rosji. Kreml kolejny raz się przekonał, do czego prowadzi gospodarka rozwijająca się niemal wyłącznie dzięki sprzedaży surowców (daje to dwie trzecie przychodów państwa), a w dodatku kontrolowana przez oligarchów, tzn. bez silnej małej przedsiębiorczości.

Reklama
Reklama

Bogactwo surowcowe Rosji stało się jej przekleństwem, kiedy mocno spadły ceny ropy i gazu, a gospodarka się zachwiała. Podobnie było ostatnich latach ZSRR i w czasie kryzysu w 1998 roku. Nikt z tego nie wyciągnął wniosków.

I lekcja najważniejsza. O sile kraju decyduje już nie tyle armia, ile ekonomia. Kraj wytwarzający tylko 2,8 proc. światowego PKB nie może wygrać z tymi, których udział przekracza połowę.

Opinie Ekonomiczne
Iwona Trusewicz: Dlaczego były kanclerz Niemiec broni rosyjskich interesów w UE?
Opinie Ekonomiczne
Eksperci: Koniec mitu taniej energii. OZE to bezpieczeństwo energetyczne Polski
Opinie Ekonomiczne
UE może stać się ofiarą amerykańskiej dominacji energetycznej
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Davos, czyli tam i z powrotem
Opinie Ekonomiczne
Grzegorz Kozieja: Jak umowa UE-Mercosur wpłynie na interesy rolników
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama