Reklama
Rozwiń
Reklama

Plecami do morza

Przed II wojną światową mieliśmy tylko 140 km wybrzeża, z czego większość przypadała na Mierzeję Helską. Tego skrawka terenu miały bronić m.in. wielki stawiacz min, cztery niszczyciele i pięć okrętów podwodnych. Były nowoczesne.
Plecami do morza

Foto: Ministerstwo Obrony Narodowej

Najstarsze miały mniej niż dziesięć lat. Teraz zaś mamy 770 km granicy morskiej i mniej porównywalnych wielkością okrętów. Co gorsza, już dawno powinny być na emeryturze, średnio każdy ma za sobą 40 lat służby. Stają się już bardziej niebezpieczne dla własnych załóg niż potencjalnego nieprzyjaciela.

Tropiciel min Kormoran, pierwsza nowa jednostka od ćwierć wieku, na której dziś podniosą dumnie polską banderę, to tylko wyjątek potwierdzający smutną regułę. Symbolem niemocy stała się korweta Gawron, mimo zmiany nazwy na ORP „Ślązak", wciąż nieukończona. Inwestycja trwa od 16 lat i pochłonęła z grubsza miliard złotych. Kormoran miał więcej szczęścia. Może dlatego, że zbudowano go w stoczni prywatnej. Kormoran, podobnie jak Gawron, miał stanowić początek serii okrętów. Wygląda na to, że i on pozostanie jedynakiem. MON, którego oczkiem w głowie jest tarcza z rakietami Patriot, nie śpieszy się z zamówieniem nowych okrętów. A czas mija, degradacja postępuje.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama