Na koniec okresu rozliczeniowego 2008 – 2010 prawdopodobnie zostanie nam jeszcze niewykorzystane 6 mln ton CO
2
, mimo że przyznany Polsce limit jest o 90 mln ton niższy niż ten, o który zabiegaliśmy. To jedna strona medalu. Drugą jest pretekst do podniesienia cen. Tym straszą polskie spółki energetyczne. Podnoszą głosy, że konieczność zakupu dodatkowych uprawnień do emisji przełoży się na wzrost cen. I niewykluczone, że tak mogłoby się stać, gdyby do zakupu emisji faktycznie doszło. Na razie nic na to jednak nie wskazuje. Na alarm biją też linie lotnicze. Te korzystające z europejskich lotnisk zostały od tego roku włączone do unijnego systemu handlu emisjami CO
2
. Jak wyliczyło Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Lotniczych, roczne koszty handlu CO
2
dla branży lotniczej wyniosą w 2012 roku 900 mln euro, a w 2020 r. 2,8 mld euro. Linie lotnicze obsługujące loty na trasach z i do Unii Europejskiej muszą kupić w 2012 r. na unijnym rynku handlu emisjami ok. 15 proc. pozwoleń na emisję CO
2
, resztę dostaną za darmo. To – wraz ze wzrostem cen paliwa lotniczego – faktycznie może się przełożyć na wzrost cen. Porty lotnicze, mimo że nieobjęte systemem handlu emisjami CO
2
, postanowiły zredukować emisję dwutlenku węgla. Dobrowolnie. Do programu Airport Carbon Accreditation przystąpiło już 55 lotnisk (w tym Warszawa, która rocznie emituje 40 tys. ton CO
2
) obsługujących rocznie w sumie 750 mln podróżnych. Osiem z nich już jest obojętnych dla środowiska – nie emitują CO
2
.