To duszpasterz ludzi biznesu, który nie waha się napisać, że „jeśli ktoś staje się milionerem, to oznacza, że odniósł sukces. Innymi słowy, nie poprzestał na myśleniu, że jest fajny, ale wziął się za siebie, postawił sobie cele i je zrealizował. Już samo to jest niesłychanie pozytywne". A potem ksiądz pisze, że milionerzy tworzą miejsca pracy, albo wprost, albo pośrednio – konsumując swoje miliony. Teraz zaproszono go do prezydenta na dyskusję „o perspektywie biznesu w kontekście 25 lat wolności".
Niestety, ksiądz, jak rozumiem, nie zdążył do pałacu przed ustaleniem składu rządu pani Kopacz. W efekcie naszą biznesową wolność będą pogłębiać ci sami panowie, co dotychczas Janusz „Gaduła" Piechociński, Włodzimierz „Strongman" Karpiński i Mateusz „Ordynat" Szczurek. Oraz pani Maria Wasiak, radca prawny z PKP, która dostanie do zabawy, już sam nie wiem, 200 czy 300 miliardów złotych (resztę dzieli Marek „Jabłko" Sawicki).
Gaduła to gaduła, wszystko jasne. Karpiński „Strongman" - jak to był łaskaw poetycznie powiedzieć? „- Mam problem Burego, nie? Którego mogę, wiesz, wyj***ć w kosmos! (...) Ja muszę go wziąć tutaj. Nie bardzo mi się chce pić po prostu, bo pracuję, ale musimy po prostu pogadać, nie(...) Albo dostanie, jeb**e go w końcu ktoś i tyle, no. Na poważnie". Ordynat Szczurek zajmuje się zaś intensywnie i dynamicznie ordynacją podatkową. Ostatnio przygotował nawet projekt rozporządzenia rządowego powołującego Komisję Kodyfikacyjną Ogólnego Prawa Podatkowego i wydał komunikat: „Oczekuje się, że za rok będą gotowe założenia przyszłej kodyfikacji (...) Następnie zadaniem Komisji będzie przygotowanie projektu ustawy i współuczestniczenie w całym procesie legislacyjnym. Zakłada się, że cały proces kodyfikacyjny może trwać ok. 4-5 lat".
Myślałem, że napiszę o tym, co chciałbym usłyszeć w expose premiera, ale po prostu każde zdanie napisane na poważnie zabrzmi śmiesznie, więc nic nie napiszę. Natomiast chciałbym zwrócić uwagę na kilka faktów i prognoz.
Tempo wzrostu gospodarczego Polski zwolniło w porównaniu z poprzednimi dwie dekadami, co wynika przede wszystkim z wyczerpania dotychczasowych mechanizmów rozwojowych w Polsce (proste rezerwy, niskie koszty pracy, tańsza energia, inwestycje zagraniczne);