Posłowie Platformy Obywatelskiej przygotowali projekt zmian w prawie ochrony środowiska, który budzi spore kontrowersje. W trosce o jakość powietrza chcą dać gminom narzędzie, które pozwoli wyrzucić np. z centrów miast samochody, ale tylko te, które nie będą spełniały odpowiednich norm w zakresie emisji spalin.
Rady gmin mają mieć możliwość określania w miastach stref, do których nie będą mogły wjechać samochody niespełniające np. normy ekologicznej Euro 4 czy Euro 5. Im wyższa norma emisji spalin, tym nowszy samochód, a tym samym droższy. Czyli biedniejsi kierowcy nie wjadą autem do wyznaczonych stref. A wprowadzenie takiego przepisu to nic innego jak nierówne traktowanie obywateli, choć zdaniem niektórych można tak niekiedy robić.
– Konstytucja RP dopuszcza możliwość wprowadzania ograniczeń konstytucyjnych praw i wolności jednostki, gdy jest to konieczne dla ochrony środowiska naturalnego (art. 31 ust. 3 konstytucji) – zwraca uwagę Tomasz Zalasiński, konstytucjonalista z kancelarii DZP. Zastrzega jednak, że wprowadzenie takich ograniczeń w ustawie powinno spełniać wymagania proporcjonalności.
– Chodzi przede wszystkim o odpowiednią ochronę praw mieszkańców strefy, którzy w związku z podjęciem uchwały mogą zostać pozbawieni możliwości dojazdu do swoich posesji – tłumaczy Zalasiński.
Projekt przewiduje, że gmina będzie mogła pozwolić na wjazd do takiej strefy jej mieszkańcom, gdy ich pojazdy nie spełnią określonej normy ekologicznej. To nie oznacza, że samorząd tak postąpi. Inni kierowcy będą jednak musieli zostawić starsze pojazdy przed strefą i skorzystać z komunikacji miejskiej.