Rz: Czy Brytyjczycy liczą się z kosztami wyjścia z Unii Europejskiej?
Sebastian Dullien: Przede wszystkim Brytyjczycy żyją iluzjami co do tego, co mogłoby to dla nich oznaczać. Pod względem gospodarczym będzie to dla nich naprawdę trudne. Wierzą, że będą mogli opuści Unię Europejską i wynegocjować takie rozwiązania, które pozwolą zarówno trzymać się unijnych regulacji, jak i nie ponosić żadnych kosztów. To nierealistyczne fantazje.
Nawet jeśli skończy się to wynegocjowaniem podobnych zasad współpracy, jakie mają Norwegowie i Szwajcarzy, to trzeba pamiętać, że te kraje też obowiązują ograniczenia związane z dostępem do wspólnego unijnego rynku. Nawet jeśli nie będą płacić ceł, to cały proces wymiany handlowej i tak jest kosztowny. Wszystkie produkty muszą przejść przez proces celny, choćby po to, by udowodnić, że produkt jest duty free. To wszystko kosztuje – zarówno czas, jak i pieniądze.
W efekcie wiele firm inwestujących dotychczas w Wielkiej Brytanii może dojść do wniosku, że lepiej w ich przypadku inwestować bądź działać z terytorium Unii Europejskiej niż pozostawać na Wyspach. Wpłynie to też na branżę finansową, bo firmy te, nie musząc korzystać z usług brytyjskich banków, będą bardziej skłonne do korzystania z usług ich kontynentalnych konkurentów.
Ale może wydaje im się, że będą bardziej suwerenni?