Reklama

Hubert Kozieł: Kiedy przestaniemy myśleć o szwajcarskiej walucie

Kurs franka szwajcarskiego wywołuje duże emocje jedynie w dwóch krajach: w Szwajcarii i w Polsce. Takie można przynajmniej odnieść wrażenie, przeglądając raporty analityków banków inwestycyjnych z całego świata.
Hubert Kozieł: Kiedy przestaniemy myśleć o szwajcarskiej walucie

Walucie małego alpejskiego kraju poświęca się w nich zwykle dosyć mało miejsca. No, chyba że mamy czas ucieczki inwestorów do „bezpiecznych przystani", do jakich jest zaliczana również szwajcarska waluta. Zyskuje ona na wartości wtedy, gdy części inwestorów wydaje się, że świat (lub tylko strefa euro) się wali. Traci zaś, gdy wszystko zmierza ku lepszej przyszłości. Frank jest więc, obok złota czy jena japońskiego, jednym z barometrów nastrojów na światowych rynkach finansów. A te nastroje w ostatnich miesiącach były jednoznacznie optymistyczne. Rynkowi gracze uznali, że w strefie euro i w USA będzie lepiej, więc trzymanie ogromnych ilości franków w portfelach nie ma już większego sensu. Euro zyskało więc od początku roku 8 proc. wobec franka, a złoty aż 12 proc. Ci, którzy dali się przed światowym kryzysem namówić na „absolutnie bezpieczne" kredyty frankowe, mogą już nieco odetchnąć. Kurs zszedł bowiem prawie do poziomu ze stycznia 2015 r., a może przecież zejść jeszcze niżej. Czyżby więc nadszedł czas na świętowanie?

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama