[b]Rz: Co się zmieniło w ciągu ostatniego roku w finansowaniu szpitali?[/b]
Na dobre, niestety, nic. Wprowadzono ustawę dającą pracownikom służby zdrowia podwyżki, ale akurat tej zmiany sposobu dystrybucji pieniędzy nie oceniam pozytywnie. To krok w kierunku budżetowej służby zdrowia, być może efekt strategicznych celów Prawa i Sprawiedliwości, które przecież do po- przednich wyborów szło pod hasłem powrotu do finansowania służby zdrowia z budżetu.
[b]Dlaczego tę zmianę ocenia pan tak surowo?[/b]
Bo niepotrzebnie, sztucznie, wyłącza się koszty pracy z kosztów usług medycznych. Na dodatek ustawę podwyżkową wprowadzono po protestach. Zwiększa to napięcie w szpitalach.
[b]U pana strajku lekarzy nie było?[/b]
Moi lekarze w większości pracują na kontraktach. Ale widzę, że osoba, która dopiero co przyszła do pracy, żąda 30-procentowej podwyżki. Przecież ma się to nijak do zarządzania szpitalem, odrywa płacę od efektów pracy. Nie powinno się dawać pieniędzy za nic i wszystkim po równo. To zniechęca ludzi do lepszej pracy.
[b]Jakie skutki przyniesie to rozwiązanie?[/b]
Sądzę, że szpitale mogą znowu zacząć się zadłużać. Trudniej będzie zarządzać placówkami, w których związki zawodowe staną się bardziej roszczeniowe. To podstawowy błąd tego rządu. Krok w stronę PRL.
[b]Został pan senatorem z list Platformy Obywatelskiej. Nie boi się pan, że wejście do polityki utrudni krytykowanie rządu?[/b]
Wciąż jestem bezpartyjny. Zdecydowałem się na to, bo wierzę, że trzeba przywrócić zaufanie między władzą a osobami wykonującymi zawody medyczne. Chodzi o to, by lekarze i pielęgniarki mogli normalnie pracować. Ich interesy nie są sprzeczne. W parlamencie potrzebni są ludzie, którzy mają wieloletnie, dobre doświadczenia w zarządzaniu służbą zdrowia.
[b]Jakie decyzje dotyczące finansowania szpitali powinien podjąć nowy rząd?[/b]
Podpisać aneksy do umów na leczenie. I uczciwie przeliczyć, ile pieniędzy mamy w NFZ w przyszłym roku. Przed wyborami słyszeliśmy na ten temat entuzjastyczne, ale sprzeczne informacje. Szpitalom, w których leczy się wielu pacjentów i które spełniają kluczową rolę w systemie służby zdrowia, trzeba w końcu zapłacić za nadwykonania, czyli zabiegi wykonane ponad limit. Nasze centrum powinno za nie dostać 12 milionów. NFZ jest nam winne te pieniądze, mimo że zgodnie z prawem – pacjent onkologiczny ma otwarte drzwi do leczenia.
[b]Potrzebna jest reforma służby zdrowia?[/b]
Nie tyle reforma, ile strategia. Rewolucja już nie jest potrzebna. Ważniejszy niż podział na szpitale publiczne i niepubliczne, jest określenie, które leczą dobrze, a które źle. Trzeba upodmiotowić lekarzy, oni wykonują wolny zawód. Trzeba zmienić relacje między podstawową opieką zdrowotną a szpitalnictwem. I w końcu: trzeba mieć wizję służby zdrowia i do jej realizacji dobierać dobrych ludzi.