Kanał Zero potwierdził, że Dawid Kacprzyk przyjmuje pacjentów w prywatnej przychodni w Jaktorowie, około 40 km od Warszawy. Jeden z dziennikarzy udał się z ukrytą kamerą na wizytę internistyczną, podczas której wypytywał lekarza o ujawnioną niedawno aferę w Szpitalu Południowym. 

Kacprzyk zapytany podczas wizyty, skąd może być kojarzony, odpowiedział, że chodzi o warszawski szpital i była to „afera polityczna”. Dodał później, że „idą wybory”, a później przyznał, że cała sytuacja jest z tym związana. W jego ocenie stoi za tym Prawo i Sprawiedliwość. 

– Wszyscy są (niezrozumiałe), że młody doktor sobie Porsche jeździ. (...) Tak zarabiają dzisiaj lekarze – mówił. Zapytany, jak się czuje z tą aferą odpowiedział, że „ma to w d...” i pokazał dziennikarzowi zdjęcie, które zrobiono mu, gdy prowadził swój samochód. – Tu ja w Porchaczku. I wielka afera – powiedział. Dodał również, że nie może do pracy przyjeżdżać tym autem, ponieważ odnotowałyby to media. – Będzie to takie poruszenie na wsi, że się nie da funkcjonować – dodaje. – Mi to nie przeszkadza, to się wszystko powyjaśnia i ok – kontynuował. 

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy ocenili zarobki lekarzy. Większość uważa, że są za wysokie

Afera w Szpitalu Południowym zaczęła się od zarobków Dawida Kacprzyka

Sprawa Dawida Kacprzyka zaczęła się od informacji o jego zarobkach. Lekarz, będący w trakcie specjalizacji z anestezjologii, koordynował pracę SOR-u Szpitala Południowego, a jednocześnie był radnym Ursusa z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Według medialnych ustaleń jego dochody w 2025 roku sięgnęły 1,6 mln zł.

Wkrótce pojawiły się pytania nie tylko o wysokość wynagrodzenia, ale również o organizację pracy na SOR-ze i sposób rozliczania świadczeń. Sprawą zainteresowały się władze Warszawy i NFZ. Kacprzyk skorygował 33 faktury dotyczące pracy w szpitalu i przekazał placówce 500 tys. zł. Pieniądze zostały jednak później zwrócone z powodu problemów z ich zaksięgowaniem.

Czytaj więcej

Dawid Kacprzyk nie jest już radnym. Oddaje szpitalowi 500 tys. złotych

Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w KO, a następnie z mandatu radnego. Sprawą zajęła się prokuratura. Wszczęto postępowania dotyczące m.in. podejrzenia oszustwa oraz możliwego nadużycia uprawnień i nieprawidłowości przy organizacji pracy SOR-u. Prokuratura przesłuchiwała kolejnych świadków.

Sprawa rozszerzyła się po wypowiedziach byłego ordynatora chirurgii Szpitala Południowego Emila Jędrzejewskiego, który mówił o nieprawidłowościach w placówce. Kacprzyk zaprzeczył przedstawianym zarzutom, a jego pełnomocnik zapowiedział kroki prawne.

Kontrole objęły również sam szpital. NIK wykazała nieprawidłowości dotyczące m.in. zarządzania placówką, organizacji pracy i rozliczania świadczeń z NFZ. W sprawie funkcjonowania szpitala prowadzone są także inne postępowania, niezwiązane bezpośrednio ze sprawą Kacprzyka.

Czytaj więcej

Nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Raport NIK wskazuje liczne uchybienia

Równolegle postępowanie dotyczące odpowiedzialności zawodowej prowadzi wobec Kacprzyka NIL. Jak podkreśla rzecznik prasowy NIL Piotr Pisula, postępowanie nadal trwa, a jego szczegóły są niejawne. Po zakończeniu analizy materiału dowodowego rzecznik zdecyduje o dalszych krokach, w tym ewentualnym skierowaniu wniosku o ukaranie do sądu lekarskiego. Pisula zaznaczył w kontakcie z Medonetem, że rzecznik odpowiedzialności zawodowej, podobnie jak sąd lekarski, jest niezależny i nie może działać pod presją Naczelnej Rady Lekarskiej, jej prezesa ani opinii publicznej.