Kontrakty przez lata pozwalały szpitalom łatać braki kadrowe i elastyczniej układać pracę lekarzy. W przeciwieństwie do etatu, umowy cywilnoprawne nie podlegały bowiem takim samym ograniczeniom wynikającym z prawa pracy. Z czasem ten sposób zatrudnienia stał się wśród specjalistów dominujący. Według danych Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji 73 proc. lekarzy specjalistów w Polsce pracuje dziś na kontraktach.
Teraz warunki funkcjonowania tej grupy mogą się jednak zmienić z kilku powodów. Ministerstwo Zdrowia zapowiada objęcie kontraktowców limitem czasu pracy, a rząd chce jednocześnie ograniczyć dostępność ryczałtu dla najlepiej zarabiających przedsiębiorców. W tej grupie znajdzie się również część lekarzy.
Czytaj więcej
Do limitu 320 godzin miesięcznie zaproponowanego przez Ministerstwo Zdrowia będą wliczane również wizyty i dyżury w prywatnych placówkach, jeśli le...
Ryczałt tylko do 250 tys. euro przychodu
Rząd zapowiedział powrót do niższego limitu przychodów umożliwiającego rozliczanie działalności ryczałtem. Ma on spaść z obecnych 2 mln euro do 250 tys. euro rocznie, czyli z około 8,5 mln zł do około 1,1 mln zł przychodu.
Zmiana może mieć znaczenie dla części lekarzy prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Usługi medyczne są obecnie objęte 14-proc. stawką ryczałtu. Ta forma rozliczenia zyskała na popularności po wprowadzeniu pakietu reform tzw. Polskiego Ładu – jeszcze w 2021 r. korzystało z niej około 705 tys. podatników, obecnie jest ich prawie 1,3 mln. Nie wiadomo jednak, ilu dokładnie jest wśród nich lekarzy. Naczelna Izba Lekarska nie prowadzi takich statystyk.
– Izba lekarska nie ma dostępu do danych dotyczących tego, czy lekarz prowadzący działalność gospodarczą rozlicza się ryczałtem, czy podatkiem liniowym. Na podstawie rozmów z kolegami z pracy przypuszczam, że są to dwa najpopularniejsze rozwiązania, z przewagą ryczałtu – mówi Piotr Pisula, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej. Jak dodaje, w ostatnich latach ryczałt rzeczywiście stał się popularną formą opodatkowania wśród lekarzy prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą.
Czytaj więcej:
Rząd chce ograniczyć ryczałt. Część przedsiębiorców będzie musiała przejść na skalę albo liniówkę i zapłacić wyższy podatek oraz składkę zdrowotną....
Pro
Większości lekarzy zmiana nie obejmie
Zdaniem samorządu lekarskiego zdecydowana większość lekarzy nie osiąga przychodów, które wykluczyłyby ich z ryczałtu. – Informacja jest dosyć nowa, dlatego jesteśmy jeszcze na etapie analizy. Mimo wszystko wydaje mi się, że duża grupa lekarzy nie będzie objęta tym ograniczeniem, ponieważ ich zarobki nie przekraczają miliona złotych rocznie – mówi Pisula.
Najwyższe wynagrodzenia w ochronie zdrowia zdecydowanie częściej występują jednak właśnie na kontraktach niż na etatach. Jak wynika z danych AOTMiT, które w maju jako pierwsza opublikowała „Rzeczpospolita”, ponad 100 tys. zł brutto miesięcznie zarabiało 625 specjalistów pracujących na kontraktach. Wśród lekarzy zatrudnionych na umowę o pracę takich osób było 49. Dane te dotyczą tylko osób zatrudnionych w placówkach mających umowę z NFZ, czyli w publicznej ochronie zdrowia. Dodając do tego sektor prywatny, takich osób może być o wiele więcej.
Rzecznik NIL zwraca jednak uwagę, że nawet gdyby grupa lekarzy, których dotkną nowe przepisy, okazała się większa niż wynika z dotychczas podawanych danych, nadal będzie stanowiła niewielką część środowiska. – Nawet gdyby okazało się, że nie jest to około 600 osób, jak podawał niedawno AOTMiT, tylko przykładowo dwa tysiące, nadal mówilibyśmy o nieco ponad 1 proc. wszystkich lekarzy – ocenia.
Kontrakty miały dawać systemowi elastyczność
Znaczenie zmian wykracza jednak poza samą liczbę lekarzy, którzy będą musieli zmienić formę opodatkowania. Kontrakty od lat odgrywają szczególną rolę w systemie ochrony zdrowia. Pozwalają placówkom obsadzać dyżury i pozyskiwać specjalistów tam, gdzie zatrudnienie wyłącznie na umowę o pracę nie wystarczało do zabezpieczenia świadczeń. Jedną z istotnych różnic był czas pracy. Lekarze kontraktowi nie byli objęci takimi samymi normami jak pracownicy etatowi, dzięki czemu mogli świadczyć usługi w kilku podmiotach i pracować znacznie dłużej. W praktyce system korzystał więc z rozwiązania, które pozwalało częściowo rekompensować niedobory kadrowe większą liczbą godzin pracy tych samych osób.
Ministerstwo Zdrowia chce teraz tę sytuację zmienić. Według zapowiedzi resortu maksymalny łączny czas pracy personelu medycznego ma wynosić około 320 godzin miesięcznie. Limit ma obejmować również osoby na kontraktach, a przy jego obliczaniu ma być uwzględniana praca w różnych placówkach. Dla części lekarzy oznaczałoby to więc jednocześnie ograniczenie liczby godzin, które mogą przepracować, oraz, w przypadku najwyższych przychodów, utratę możliwości korzystania z dotychczasowej formy opodatkowania.
Czytaj więcej
Nowy projekt Ministerstwa Zdrowia to kolejny krok w stronę większej przejrzystości finansowej w ochronie zdrowia. Zakłada wprowadzenie surowych san...
Podatkowy sposób na ograniczenie zarobków lekarzy?
NIL nie spodziewa się jednak masowego odpływu lekarzy z kontraktów z powodu samych zmian podatkowych. Rzecznik Izby wskazuje, że osoby przekraczające nowy limit będą przede wszystkim musiały wybrać inną, najbardziej opłacalną dla siebie formę rozliczenia. Skala takiego zjawiska pozostaje jednak trudna do oszacowania. Brakuje bowiem danych łączących sposób zatrudnienia lekarza, wysokość jego przychodów i wybraną formę opodatkowania.
Zmiana ta pojawia się w momencie, kiedy wysokie wynagrodzenia części lekarzy kontraktowych stały się jednym z ważniejszych tematów w dyskusji o finansach ochrony zdrowia. Czy ograniczenie dostępności ryczałtu jest kolejnym elementem polityki mającej uderzyć w najwyższe wynagrodzenia medyków? NIL nie znajduje jednak podstaw do postawienia takiej tezy. – W ostatnim czasie pojawiało się wiele projektów zmian rzeczywiście skierowanych konkretnie do lekarzy. Jeżeli jednak mówimy o regulacji, która zmienia zasady ryczałtu dla wszystkich branż i wszystkich przedsiębiorców, trudno doszukiwać się w niej rozwiązania, którego pierwotną przyczyną i głównym celem byli lekarze – podkreśla Pisula.
Jak dodaje, lekarze, którzy wybrali prowadzenie działalności gospodarczej, w przypadku tej reformy znajdą się po prostu w takiej samej sytuacji jak pozostali przedsiębiorcy przekraczający określony poziom przychodów. Zmiana może więc być odczuwalna dla grupy najlepiej zarabiających medyków, ale według obecnych szacunków nie będzie problemem dotyczącym większości środowiska. Większym znakiem zapytania pozostaje jej nałożenie się na pozostałe reformy dotyczące pracy kontraktowej. Jeżeli jednocześnie zmniejszy się liczba godzin, które lekarze mogą legalnie przepracować, a część z nich uzna dalszą pracę w publicznym systemie za mniej opłacalną, skutki mogą być widoczne nie tyle w ich portfelach, co w grafikach szpitali i dostępności świadczeń. – Mogą znaleźć się osoby, które zredukują liczbę godzin pracy w taki sposób, żeby nie przekroczyć tej kwoty. Istnieje ryzyko, że zmniejszy to dostępność świadczeń w sektorze publicznym i wydłuży kolejki dla pacjentów – podsumowuje rzecznik NIL.