Sir Adrian Hill, irlandzko-brytyjski profesor Uniwersytetu Oksfordzkiego, jest założycielem i dyrektorem Instytutu Jennera – jednego z najważniejszych na świecie ośrodków badań nad szczepionkami. Zespół prof. Hilla opracował m.in. szczepionkę Oxford–AstraZeneca przeciw COVID-19 oraz R21/Matrix-M przeciw malarii, która jest skuteczna w 75–80 proc. To drugie osiągnięcie przyniosło naukowcowi European Inventor Award (w kategorii „Badania naukowe”), przyznawaną przez Europejski Urząd Patentowy. Gala wręczenia nagród odbyła się 2 lipca w Berlinie.
Prof. Hill: świat jest dziś dużo lepiej przygotowany na kryzysy
Jak powiedział PAP przed berlińską galą prof. Hill, świat jest dziś dużo lepiej przygotowany na kryzysy zdrowotne niż przed pandemią COVID-19. – Jednak epidemie występują i nadal będą występować; bardziej znaczące pojawiają się mniej więcej co dekadę. Pytanie więc brzmi nie czy, ale kiedy wybuchnie następna pandemia. To tylko kwestia czasu – ostrzegł.
Jednym z najpoważniejszych wyzwań dzisiejszego świata jest malaria. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w 2024 r. odnotowano na całym świecie ok. 282 mln jej przypadków i 610 tys. zgonów na tę chorobę, przy czym ok. trzech czwartych wszystkich ofiar w regionie afrykańskim stanowiły dzieci poniżej 5. r.ż.
Czytaj więcej
Naukowcy odkryli, że u osób chorujących na cukrzycę typu 2, na kilka lat przed diagnozą pojawiają się zmiany w mikrobiocie jelitowej. Może to pomóc...
Prace nad szczepionką przeciw malarii trwały od dekad
Ekspert mówił, że malaria istnieje na Ziemi od milionów lat. – Dowody na to można znaleźć w DNA wywołującego ją pasożyta – pierwotniaka Plasmodium (zarodźca). Znajduje się w nim swoisty zegar molekularny, który rejestruje zmiany, dzięki czemu można obliczyć, ile czasu upłynęło od pojawienia się pierwotnego szczepu malarii. Z grubsza szacujemy, że to 35 mln lat. Ślady tego, że ludzkość miała od zarania do czynienia z malarią, są też widoczne w naszym DNA. Ok. 10 proc. populacji ma zmiany chroniące przed tą chorobą, zwłaszcza ludzie mieszkający w rejonie Morza Śródziemnego i Afryki – powiedział.
Zaznaczył, że pierwsza publikacja na temat prób uzyskania szczepionki na malarię pochodzi z 1908 r. – Szczepionkę przeciw COVID-19 udało się stworzyć w ciągu ok. roku, a intensywne prace nad szczepionką przeciw malarii trwały od dekad. To dlatego, że wywołujące te choroby mikroorganizmy różnią się. Wirusy są małe i mają bardzo ograniczony genom – ok. 10-12 genów. Wybranie spośród nich właściwego do stworzenia szczepionki nie jest więc trudne. Malarii jednak nie wywołują wirusy ani bakterie, tylko pasożyty, które mają ok. 5 tys. genów, wyselekcjonowanie właściwego jest więc znacznie trudniejsze. Zanim osiągnęliśmy przełom, ponad sto prób zakończyło się niepowodzeniem – przyznał wakcynolog.
Czytaj więcej
Ponad 100 leków znalazło się w nowym wykazie produktów leczniczych, które nie będą finansowane w ramach Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych...
Zespół prof. Hilla opracował szczepionkę przeciw malarii. Skuteczna w 75–80 proc.
Punktem zwrotnym okazało się przekształcenie białka. – Wstrzyknięte pacjentowi zwykłe białko antygenu wywoła słabą reakcję immunologiczną. Jeśli jednak nadamy białku kształt kulki o średnicy ok. 20 nanometrów (nanometr to jedna miliardowa metra), reakcja immunologiczna może być nawet 20-krotnie silniejsza. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że ewolucja nauczyła nas bronić się przed obiektami o takiej średnicy i takim kształcie, czyli wirusami. Wykorzystujemy więc sztuczkę i sprawiamy, że antygen wygląda dla układu odpornościowego jak mały, groźny wirus. Wtedy następuje bardzo silna odpowiedź immunologiczna – tłumaczył prof. Hill.
Drugim elementem, który zadecydował o skuteczności szczepionki, był adiuwant Matrix-M – substancja wzmacniająca poszczepienną odpowiedź immunologiczną na antygen. – Nasz adiuwant, czyli nośnik antygenu, pomagający mu dostać się do komórek, pochodzi z kory mydłodrzewu (Quillaja saponaria), rośliny rosnącej wyłącznie w środkowej części Chile – opowiadał naukowiec.
Czytaj więcej
Włączenie walki z HIV i AIDS do Narodowego Programu Zdrowia, oddanie planowania profilaktyki w ręce marszałków województw oraz wprowadzenie roczneg...
Rozpoczęto dystrybucję szczepionki na obszarach malarycznych. „W Afryce nie ma antyszczepionkowców”
Profesor wspomniał, że w 1974 r. WHO uruchomiła Rozszerzony Program Szczepień (EPI), by zapewnić dzieciom równy dostęp do szczepionek ratujących życie. – Teraz włączamy naszą szczepionkę do tego systemu. Jest dystrybuowana przez Globalny Sojusz na rzecz Szczepionek i Szczepień (Gavi), a UNICEF pokrywa część kosztów. Dzieci na obszarach malarycznych do tej pory dostawały 10 szczepionek, teraz po prostu dostaną ich 11 – opisywał wakcynolog.
Przypomniał, że po wprowadzeniu EPI ogólna śmiertelność w Afryce w latach 2000-2015 r. spadła o połowę. – W Afryce nie ma antyszczepionkowców – stwierdził rozmówca PAP.
Poinformował, że jedna dawka produkowanej w Indiach R21 kosztuje ok. dwóch dolarów. Jej dystrybucję w Afryce ułatwia fakt, że w temperaturze 37 st. Celsjusza szczepionka zachowuje stabilność przez ok. 30 dni.
Czytaj więcej
Naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego opracowali kalkulator, który pozwala oszacować indywidualne ryzyko poważnych zaburzeń mięśniowych u osób kwal...
Malaria to problem całego świata. „Europejczycy nie mogą myśleć, że ich to nie dotyczy”
Prof. Hill wierzy w możliwość całkowitego wyeliminowania malarii. – Mamy bardzo dobrą szczepionkę – a właściwie dwie, bo jest jeszcze ta produkowana przez koncern GSK – a pracujemy nad następnymi, których skuteczność może sięgnąć 90 proc. Są też nowe leki w zastrzykach, których działanie utrzymuje się przez siedem miesięcy, nie trzeba więc już codziennie łykać tabletek – wyjaśnił.
Naukowiec przyznał, że koszty zwalczania tej choroby mogą wynieść ok. 5 mld dolarów. – Ale to opłacalna inwestycja. Malaria spowalnia wzrost gospodarczy i dlatego większość krajów, w których występuje ta choroba, jest biedna. Jeśli wyeliminujemy malarię, wzrost gospodarczy w Afryce podniesie się według szacunków nawet o 15 mld dolarów – przekonywał.
Jego zdaniem malaria to problem całego świata. – Europejczycy nie mogą myśleć, że ich to nie dotyczy, bo epidemie nie uznają granic. Potrzebujemy globalnych, skoordynowanych działań rządów, instytucji i fundacji oraz wspólnego, solidarnego finansowania szczepionek i leków. Inwestycja w zdrowie mieszkańców uboższych krajów to inwestycja w bezpieczeństwo zdrowotne nas wszystkich – podsumował prof. Adrian Hill.