Kolejny skandal dotyczący funkcjonowania Warszawskiego Szpitala Południowego rozgrywał się w tamtejszym prosektorium. Jak wynika z publikacji portalu Zero.pl, w miejskiej placówce medycznej miało dochodzić do naruszania przepisów ustawy o działalności leczniczej, która bezwzględnie zakazuje prowadzenia oraz reklamowania usług pogrzebowych na terenie szpitali.

Zarzuty o promowanie konkretnych usług

Portal Zero.pl informuje, że koordynator szpitalnego prosektorium, Artur Habowski, miał nakłaniać bliskich osób zmarłych do korzystania z oferty wybranego zakładu pogrzebowego. Według ustaleń dziennikarzy, firma ta była powiązana z kobietą, z którą Habowski prowadzi inną firmę z branży funeralnej. Rozmówcy portalu – w tym rodziny zmarłych pacjentów oraz pracownicy szpitala – twierdzą, że w placówce wdrożono rzadko spotykaną procedurę nakazującą odbiór kart zgonu bezpośrednio w prosektorium, co miało ułatwiać nagabywanie rodzin. – Gdy załatwiałam dokumenty i spytałam, co dalej, Habowski zaczął opowiadać, że jemu też niedawno mama zmarła i ma zakład pogrzebowy, z którego korzystał. Zachęcał, że to najlepsza opcja i nigdzie nie będzie taniej – opisuje jedna z anonimowych rozmówczyń portalu. Ta sama osoba twierdzi, że gdy ostatecznie wybrała tańszy, konkurencyjny zakład, zachowanie Habowskiego drastycznie się zmieniło. – Nie pytając nawet, czy jestem gotowa, rozpiął worek i pokazał mi trupa. Zapytał: – To pani mama? Jeśli tak, to dziękuję, do widzenia. To było na korytarzu – relacjonuje kobieta.

Czytaj więcej

„Struzik i nienażarta wataha”. Zandberg mówi o układzie w Warszawie i na Mazowszu

Przytoczone zostały relacje osób, które wskazują również na utrudnienia przy próbie podjęcia współpracy z konkurencyjnymi firmami. Jak przekonuje Zero.pl, w przypadkach rezygnacji z polecanego zakładu, urzędnicy prosektorium mieli drastycznie wydłużać czas oczekiwania na wydanie dokumentów i ciał, powołując się na nieznane rodzinom regulaminy wewnętrzne.

Komercyjne wykorzystanie prosektorium w Szpitalu Południowym

Kolejnym wątkiem jest wykorzystywanie przestrzeni prosektorium do celów prywatnych i zarobkowych. Portal wskazuje, że koordynator oferował w mediach społecznościowych wynajem pomieszczeń jako planów zdjęciowych dla produkcji filmowych i serialowych. Zero.pl cytuje wpis Habowskiego z grupy dyskusyjnej: „Mam możliwość zorganizowania karawanów, trumien, urn i czego dusza zapragnie :D”. Zgodnie ze skargami pacjentów zamieszczonymi w internecie, ekipy filmowe miały uciszać członków rodzin: „Szczytem wszystkiego była sytuacja w prosektorium, kiedy w godzinach odbierania kart zgonu kręcony był tam serial i ekipa uciszała rozmawiające rodziny zmarłych!”.

Czytaj więcej

Koniec przesłuchania dr. Jędrzejewskiego. Trwało 9 godzin

Dodatkowo, na terenie placówki mogły odbywać się komercyjne szkolenia z zakresu balsamacji i przygotowywania zwłok, organizowane w ramach prywatnej działalności gospodarczej kierownika. Ujawniono także, że Habowski prowadził w mediach społecznościowych profile, gdzie zamieszczał drastyczne zdjęcia rozczłonkowanych ludzkich ciał, choć portal zaznacza, że nie ustalono jednoznacznie, czy fotografie te przedstawiają zmarłych pacjentów warszawskiego szpitala.

Szpital nie odpowiedział na pytania

Zarząd Szpitala Południowego nie odniósł się do przesłanych pytań przed publikacją materiału, tłumacząc to stopniem skomplikowania sprawy. Artur Habowski odmówił odpowiedzi na szczegółowe pytania dziennikarzy, argumentując to dobrem toczącego się postępowania prokuratorskiego dotyczącego rzekomego podrobienia jego pieczątek na kartach zgonu, w którym to procesie posiada status pokrzywdzonego.