Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego prowadzenie praktyki lekarskiej w miejskim szpitalu może być dla radnego niezgodne z prawem.
- Na czym polega systemowy problem, który pozwala lekarzom-radnym omijać przepisy antykorupcyjne.
- Jakie wątpliwości wokół majątku samorządowca ujawniła analiza jego oświadczeń z lat studenckich.
- Kto jest odpowiedzialny za kontrolę oświadczeń majątkowych i jakie błędy w nadzorze ujawniła ta sprawa.
Dawid Kacprzyk był radnym dzielnicy Warszawa – Ursus. W czwartek najpierw wystąpił z klubu KO, a potem złożył mandat radnego. To właśnie przepisy – jawność oświadczeń majątkowych obowiązujące radnych, spowodowały jego gigantyczne kłopoty. W ubiegłym roku Kacprzyk, jako lekarz, koordynator SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym zarobił ponad 1,6 mln zł. Co więcej, jak ujawnił portal Zero, Kacprzyk otrzymywał wynagrodzenie za pracę, której w tym czasie nie wykonywał. Lekarz po tych doniesieniach zwrócił pół miliona złotych, korygując wystawione 33 faktury za okres od 31 stycznia 2025 r. do 16 czerwca 2026 r. Postępowanie sprawdzające wszczęła prokuratura, w szpitalu trwa audyt.
Przepisy antykorupcyjne które pod rygorem utraty mandatu zabraniają radnym prowadzić działalność gospodarczą na gminnym majątku
Powstaje pytanie, czy w ogóle Dawid Kacprzyk, będąc radnym, mógł prowadzić działalność lekarską w miejskim szpitalu? Obowiązywały go przepisy antykorupcyjne, które pod rygorem utraty mandatu, zabraniają radnym prowadzić działalność gospodarczą na gminnym majątku. W przypadku radnego Kacprzyka, lekarza prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą, siedzibę szpitala wpisał nawet jako miejsce prowadzenia działalności w ramach rejestru praktyk lekarskich.
Czytaj więcej
Sprawa Dawida Kacprzyka ujawniła patologie systemu ochrony zdrowia, które pozwalają w sposób nieuzasadniony szybować zarobkom niektórych lekarzy. J...
Co mówią przepisy? Według art. 24f ustawy o samorządzie gminnym radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której radny uzyskał mandat. Nie mogą też zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem czy pełnomocnikiem w jej prowadzeniu.
Mienie szpitala to mienie komunalne i lekarz prowadząc biznes narusza art. 24f ustawy o samorządzie gminnym bo prowadzi biznes na mieniu gminy
Kacprzyk prowadzi biznes lekarski tj. nie jest zatrudniony na etacie (wtedy przepisy antykorupcyjne by go nie obowiązywały) tylko świadczył usługi na podstawie umowy cywilnoprawnej w Warszawskim Szpitalu Południowym sp. z o.o., który w całości jest własnością Miasta Stołecznego Warszawy. – Mienie szpitala to mienie komunalne i lekarz prowadząc biznes narusza art. 24f ustawy o samorządzie gminnym, bo prowadzi biznes na mieniu gminy – mówi nam jeden z doświadczonych prawników pracujących dla wielu gmin w Polsce. Podkreśla, że to dość powszechna praktyka. Lekarze bronią się w takich sprawach tym, że nie wynajmują nic ani nic nie dzierżawią od gminy. – Ale to nieprawda. W praniu wygląda to tak – gmina daje im cały warsztat do prowadzonej działalności. Korzystają z pomieszczeń, sprzętu, ubiorów nie ponoszą z tego tytułu żadnych kosztów – wylicza prawnik. Jego zdaniem, PiS, PO i zwłaszcza PSL „są w tym zakresie od wielu lat poukładani i tolerują radnych-lekarzy na kontraktach w szpitalach – zwłaszcza powiatowych”. Przykład Kacprzyka nie jest więc w kraju odosobniony.
Czytaj więcej
1,2 proc. lekarzy ze specjalizacją na kontrakcie zarabia brutto powyżej 100 tys. zł miesięcznie. Takich medyków jest w Polsce co najmniej 625. Kole...
Radny Kacprzyk zrezygnował sam, choć być może straciłby mandat na mocy ustawy
Naruszenie zakazu antykorupcyjnego z art. 24f skutkuje wygaśnięciem mandatu na podstawie art. 383 par. 1 pkt. 5 kodeksu wyborczego i następuje to w drodze uchwały rady tej dzielnicy, której jest radnym. W czwartek radni klubu PiS w dzielnicy Ursus mieli głosować wygaśnięcie mandatu Kacprzyka. Radny ich jednak ubiegł – złożył mandat sam. – Zwyciężył rozsądek dla dobra mieszkańców – ocenia Stanisław Dratkiewicz, radny klubu PiS w dzielnicy Ursus, wiceprzewodniczący Rady. Przyznaje, że rada nie badała tego przypadku pod kątem tego, czy nie dochodzi tu do złamania przepisów antykorupcyjnych.
Chcieliśmy zapytać o to Dariusza Pastora, radnego z Koalicji Obywatelskiej, przewodniczącego Rady Dzielnicy Ursus. – Pan przewodniczący nie ma czasu na rozmowę. Nie pozwolił przekazać swojego numeru telefonu – usłyszeliśmy w biurze Rady.
Radnego Pastora chcieliśmy zapytać bowiem o drugą kwestię: czy dokonał analizy oświadczeń majątkowych Dawida Kacprzyka (jest obowiązek Przewodniczącego Rady – art. 24h ust. 6 ustawy o samorządzie gminnym).
Student medycyny wpisuje do majątku mieszkanie za 840 tys. zł bez kredytu
Dawid Kacprzyk w oświadczeniu majątkowym za 2020 r. (ma wtedy 23 lata i jest studentem medycyny) podał, że posiadał ok. 85 tys. zł oszczędności w dwóch bankach. Nie miał mieszkania ani domu. Wykazuje, że na umowie-zleceniu zarobił 4 tys. zł, a dieta radnego to ponad 23 tys. zł. Rok później (ma 24 lata i nadal jest studentem medycyny) ma już na koncie 157 tys. zł i 61-metrowe mieszkanie o wartości 840 tys. zł. Mieszkanie nie jest na kredyt (radny tego nie wykazuje) – wygląda jakby było kupione za gotówkę. Nie jest wykazane, że to darowizna. Roczny dochód? Ponad 23 tys. zł dieta radnego i umowa zlecenie za 40 tys. zł oraz stypendium naukowe – 2,5 tys. zł. Rok później sytuacja majątkowa jest podobna, z tą różnicą, że umowa zlecenie wynosi 54 tys. zł rocznie.
Z kolei w 2023 r. Kacprzyk wykazuje dodatkowo umowę o pracę – zarobił 14 tys. zł rocznie. W oświadczeniu majątkowym za 2024 r. podaje, że rozpoczął własną działalność: indywidualną praktykę lekarską z przychodem w wysokości 85 tys. zł. W 2025 r. osiągnął z tego tytułu przychód i dochód w wysokości blisko 1,6 mln zł. Do tego dieta radnego – blisko 39 tys. zł, umowa zlecenie – kolejne 56 tys. zł oraz umowa o pracę – ponad 17 tys. zł. W sumie 1,7 mln zł.
Radni składają oświadczenie szefowi Rady wraz z PIT. – Jeśli są wątpliwości, rozbieżności, błędy co do tych dwóch dokumentów, to prosimy o wyjaśnienia. Ale tylko pod kątem tego, czy oświadczenie jest zgodne z PIT a nie z prawdą. To już musi zbadać skarbówka. My nie weryfikujemy sytuacji majątkowej radnych – tłumaczy „Rz” Dratkiewicz. Gdy pytamy, czy zwrócono uwagę na wpis o mieszkaniu w oświadczeniach majątkowych Kacprzyka – radny Dratkiewicz przyznaje, że nie umie tego wyjaśnić.
Udało nam się skontaktować z Dawidem Kacprzykiem. Wyjaśnił, że mieszkanie, które wpisał do oświadczenia majątkowego w 2020 r. było darowizną od rodziców – choć nie zaznaczył tego w oświadczeniu majątkowym. Dlaczego? Nie odpowiedział. – Darowizna ta została zgłoszona w urzędzie skarbowym – zapewnia nas lekarz. Przyznaje, że nie jest obecnie gotowy na dłuższą rozmowę.