Mowa o sprawie nieprawomocnego wyroku Sądu Pierwszej Instancji w Brukseli z 1 kwietnia 2026 r. w sprawie Pfizer BioNTech przeciwko Polsce i Rumunii. Uznał on, że uchylenia lub zmiany zobowiązań umownych Polski wobec Pfizera nie uzasadniają ani wojna w Ukrainie, ani spadek liczby zakażeń. Sąd nakazał Polsce zapłatę całej kwoty za nieodebrane szczepionki przeciw Covid-19 (ok. 6,4 mld zł z odsetkami) oraz odebranie zamówionych 64 mln dawek w ciągu trzech lat.

Czytaj więcej

Wyrok ws. Polska-Pfizer. Zapłacimy 6 mld za szczepionki, które pójdą do utylizacji

Katarzyna Kacperczyk odniosła się do wyroku w sprawie Pfizera

Aktualnie rząd czeka na oficjalne doręczenie orzeczenia. Od tego momentu będzie miał 60 dni na złożenie apelacji, która jest jednym z analizowanych scenariuszy. Jednak nawet wówczas konieczne jest zabezpieczenie środków finansowych jeszcze przed rozstrzygnięciem sprawy w drugiej instancji, ponieważ wyrok – zgodnie z belgijskim prawem – jest natychmiast wykonalny. Rząd, poza apelacją, rozważa również m.in. możliwość wystąpienia o zawieszenie wykonania wyroku, przyznała cytowana przez Rynek Zdrowia Katarzyna Kacperczyk.

Wiceministra podkreśliła, że stanowisko rządu w sprawie jest spójne – kwota ponad 6 mld zł nie może być finansowana kosztem leczenia pacjentów. Jednocześnie wydatek ten oznacza utracone możliwości, ponieważ znacznie ogranicza przestrzeń do zwiększenia budżetu zdrowia.

– Sześć miliardów złotych, które musimy zapłacić za nieodebrane szczepionki, to roczny koszt leczenia pacjentów onkologicznych. Trzeba sobie szczerze powiedzieć, że to jest bardzo dużo pieniędzy – wskazała Katarzyna Kacperczyk cytowana przez Rynek Zdrowia.

Z kolei odnosząc się do liczby dawek szczepionki, które Polska ma odebrać, zauważyła:

– Gdybyśmy chcieli wykorzystać 64 miliony dawek, to starczyłyby na około 70 lat. Nie ma takiej potrzeby i nie ma takich możliwości.

Czytaj więcej: Szczepionki na 70 lat. Wyrok ws. Pfizera to wyzwanie nie tylko dla Ministerstwa Zdrowia

Czytaj więcej

Klara Klinger: W sprawie szczepionek na COVID-19 rząd podstawia sobie nogę