Twardowski odpowiadał wczoraj na pytania posłów o sytuację lekarzy stażystów, czyli tych, którzy zaraz po studiach odbywają staż na oddziałach szpitala.
Opowiadał o planowanych zmianach dotyczących stażu: młodzi lekarze mają robić specjalizację zaraz po jego zakończeniu. W tej chwili się zdarzało, że między tymi etapami edukacji upływało kilka bezczynnych miesięcy.
Inna korzystna dla młodych ludzi zmiana – o przyjęciu na specjalizację będą decydować wyniki ogólnopolskiego Lekarskiego Egzaminu Państwowego, a nie – jak obecnie – zdanie komisji rekrutacyjnej.
– Zmiany niedługo wejdą w życie. Pracuje nad nimi Rządowe Centrum Legislacji – tłumaczył posłom Twardowski.
Pytany o zarobki najmłodszych lekarzy odpowiadał, że stażyści dostali ostatnio podwyżki na miarę możliwości państwa. – Zarabiają brutto 1824 złote, dodatkowo płatne są dyżury – dodawał wiceminister.
– To nieprawda. Stażyści podwyżek nie dostali. Gwarantują je przepisy tego samego rozporządzenia, które dopiero zostało wysłane do Rządowego Centrum Legislacji. Wciąż nie weszło ono w życie – odpowiada Grzegorz Napiórkowski reprezentujący młodych medyków przy Naczelnej Radzie Lekarskiej.
Jak wczoraj pisała „Rzeczpospolita”, lekarze stażyści narzekają, że w porównaniu z ubiegłym rokiem ich pensje nie tylko się nie podniosły, ale wręcz spadły. Zarabiali 1300 – 1400 złotych na rękę, teraz dostają 1100. Dlaczego? Po dostosowaniu polskich przepisów do unijnych norm czasu pracy nie mogą dyżurować tyle co dawniej.
– Informowaliśmy o tym Ministerstwo Zdrowia. Zastanawiamy się teraz, czy nie wysłać urzędnikom pasków z naszymi zarobkami. Może wtedy się zorientują, jakie przepisy podpisali, a jakich nie – mówi stażysta ze Śląska.