Reklama

Kredyt jest, ale trudno o mieszkanie

Od środy obowiązują łagodniejsze kryteria przyznawania dopłat do kredytów mieszkaniowych dla rodzin. W dużych miastach trudno jednak znaleźć lokum, które za taki kredyt można kupić

Publikacja: 14.08.2007 01:01

Limity cenowe w miastach; Źródło: BGK

Limity cenowe w miastach; Źródło: BGK

Foto: Nieznane

Wchodząca w życie 14 sierpnia nowelizacja przepisów przewiduje podniesienie o 30 proc. maksymalnego limitu ceny metra kwadratowego inwestycji (stawki dla głównych miast podajemy w infografice, a dla poszczególnych regionów w tekście "Jak można dostać preferencyjny kredyt"). Cel jest jasny - chodzi o to, aby więcej osób skorzystało z preferencji kredytowych zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Dotychczas w Warszawie było to w praktyce niemożliwe, bo limit wynosił około 4,8 tys. zł. Teraz granica ta wzrośnie do 6,3 tys. zł.

[srodtytul]Wyższe limity cenowe [/srodtytul]

W poniedziałkowym dodatku "Rz" "Nieruchomości" można znaleźć dużo ofert z rynku pierwotnego w stolicy spełniających te kryteria, m.in. w Białołęce i Wawrze. Pojedyncze inwestycje znajdziemy również na Bemowie, w Ursusie i Włochach. W innych miastach nie jest już tak dobrze.

-Najgorzej jest we Wrocławiu, w Gdyni i Gdańsku. Tam przeciętna cena jest blisko dwa razy wyższa od limitu - podkreśla Paweł Majtkowski z firmy Expander, która przygotowała specjalny raport o nieruchomościach, które można kupić za preferencyjne kredyty. - Trudności w znalezieniu mieszkania kwalifikującego się do skorzystania z dopłaty mogą mieć nawet mieszkańcy mniejszych miast - dodaje i podaje przykład Białej Podlaskiej. Średnia cena mieszkania w tym mieście to 3,2 tys. zł, tymczasem limit ustawowy wynosi tam jedynie 2758,99 zł.

Winnych miastach różnice między cenami rynkowymi a podniesionym o 30 proc. oficjalnym wskaźnikiem średniej ceny budowy są jeszcze większe. Oznacza to, że trudniej tam znaleźć ofertę, która mogłaby zostać objęta dopłatami.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Banki czekają na chętnych [/srodtytul]

Pomóc miał program "Rodzina na swoim", którego warunki określa ustawa o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania (DzU z 2006 r. nr 183, poz. 1354). W ciągu kilku miesięcy jego działania liczba udzielonych kredytów ledwo przekroczyła 2 tys., a ich kwota sięgnęła 206,6 mln zł. Najwięcej kredytów przyznano na Śląsku, Mazowszu i w Wielkopolsce.

-W portfelu udzielonych kredytów preferencyjnych dominują inwestycje mieszkaniowe zlokalizowane poza miastami wojewódzkimi - informuje Ewa Balicka-Sawiak, rzecznik Banku Gospodarstwa Krajowego nadzorującego cały program. O kredyt można się starać w: PKO BP, Pekao SA, Banku Pocztowym i niektórych spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych, a także w Gospodarczym Banku Wielkopolskim, Banku Polskiej Spółdzielczości i Mazowieckim Banku Regionalnym oraz w zrzeszonych w nich bankach spółdzielczych.

[srodtytul]Szansa dla prowincji [/srodtytul]

Dlatego eksperci nie pozostawiają złudzeń. - Ten program nie będzie miał wielkiego wpływu na rynek. Skorzysta z niego niewielka liczba osób -mówi Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Najwięcej możliwości mają budujący samodzielnie domy - stawki za metr kwadratowy inwestycji są niższe niż przy mieszkaniach. Widać to w statystykach: ponad 40 proc. inwestycji sfinansowanych dotychczas preferencyjnym kredytem to domy jednorodzinne.

Reklama
Reklama

masz pytanie do autora, e-mail: m.kosiarski@rzeczpospolita.pl

Nieruchomości
Rejestr Cen Nieruchomości otwarty. Rynek bardziej przejrzysty, ale są hamulce
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Nieruchomości
Lublin, drony, obligacje. Interbud planuje ekspansję do nowych miast
Nieruchomości
Parki handlowe dojrzewają, galerie zyskują drugie życie
Nieruchomości
Francuscy inwestorzy zrzucili się na magazyn 7R w Polsce
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama