Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD) już po raz trzeci przedstawił wyniki ankiety przedstawiającej czas załatwiania formalności budowlanych dla wielorodzinnego budownictwa mieszkaniowego. Objęła ona 11 największych miast i dotyczyła lat 2010–2011.
Jedną z największych bolączek jest uzyskanie warunków zabudowy. Aż w 45 proc. decyzji czas oczekiwania na ich wydanie wyniósł od 61 do 180 dni, tylko w 8 proc. inwestorzy uzyskali je w terminie, czyli przed upływem 60 dni.
Tymczasem przepisy przewidują, że tylko w wyjątkowych wypadkach na wydanie decyzji powinno czekać się dłużej niż 60 dni.
Znaczniej lepiej sytuacja wygląda, gdy chodzi o pozwolenia na budowę. W 76 proc. decyzji czekało się na nie do 60 dni i tylko w przypadku 1 proc. czas oczekiwania przekroczył rok.
Najszybciej i najsprawniej formalności budowlane załatwiają urzędnicy w Bydgoszczy, natomiast na szarym końcu jest Wrocław, a tuż przed nim Warszawa.
Najmniej przyjaźni dla inwestorów są urzędnicy w stolicy.
– Deweloperzy przede wszystkim narzekają, że urzędnicy pod byle pretekstem zawieszają postępowania i żądają coraz to nowych dokumentów.
– Moim zdaniem powinni takie żądania stawiać tylko raz – twierdzi Jacek Bielecki, dyrektor generalny PZFD. – Poza tym ciągle zmieniane są przepisy. Ustawodawca co rusz dokłada inwestorom obowiązków. Ostatnio w przepisach została uregulowana nawet maksymalna powierzchnia okien, co jest moim zdaniem już grubą przesadą – dodaje dyrektor. – Od lat kolejni ministrowie od spraw budownictwa próbują usprawnić wydawanie pozwoleń na budowę – mówi Jacek Bielecki. – Tymczasem pozwolenia nie stanowią takiego problemu dla inwestorów.
I to właśnie przepisy dotyczące warunków zabudowy powinny zostać zmienione w pierwszej kolejności, a nie te dotyczące pozwoleń budowlanych.
Dlaczego tak się dzieje? W odniesieniu do pozwoleń na budowę przepisy przewidują, że jeżeli inwestor spełni wszystkie warunki przewidziane prawem, to starosta (prezydent miasta na prawach powiatu) musi je wydać. Przy warunkach zabudowy zależy to natomiast od uznania urzędnika.
– Znam dewelopera krakowskiego, który dla dwóch takich samych inwestycji na działkach o takich samych parametrach otrzymał zupełnie różne warunki zabudowy – tłumaczy Jacek Bielecki. – Tak nie powinno się dziać