Temperatura na rynku najmu mieszkań rośnie. – Rodzice przyszłych studentów zaczynają poszukiwania wcześniej niż jeszcze kilka lat temu. Już w maju wyraźnie rosła liczba wyszukiwań ofert blisko uczelni, choć dawniej szczyt zainteresowania przypadał dopiero na sierpień i wrzesień – mówi Łukasz Wydrowski, prezes Estatic Nieruchomości. – Najczęściej poszukiwane są mieszkania dwupokojowe do 3 tys. zł. Przy dwóch najemcach koszt można podzielić, a komfort jest większy niż daje wynajem pokoju w większym mieszkaniu. Prywatny akademik za 2–3 tys. zł miesięcznie nie jest już budżetową alternatywą dla mieszkania.

Czytaj więcej

Właściciele mieszkań na wynajem boją się nie tylko niestabilnego prawa

Prezes Wydrowski radzi, by nie czekać do września. – W szczycie sezonu atrakcyjne mieszkania w dużych miastach potrafią znikać w ciągu kilku godzin. Najemcy podejmują decyzje po jednej prezentacji, a czasami jeszcze przed obejrzeniem lokalu – mówi. – Za podobne mieszkanie we wrześniu można zapłacić kilkaset złotych więcej niż w czerwcu czy lipcu. To naturalna konsekwencja rynku, na którym duża grupa klientów zaczyna poszukiwania praktycznie w tym samym czasie.

Anton Bubiel, ekspert SonarHome.pl, potwierdza, że część rodzin pierwszorocznych studentów już monitoruje oferty. – Masowe decyzje zapadną po wynikach matur i pierwszych wynikach rekrutacji – zaznacza. – Wyniki matur zostały ogłoszone 8 lipca, a większość kandydatów na studia stacjonarne I stopnia i jednolite magisterskie pozna wyniki pierwszej tury rekrutacji, zwykle między 10 a 20 lipca. Wysyp pytań o mieszkania studenckie przypadnie na drugą połowę lipca, sierpień i początek września.

Czytaj więcej

Startuje marka PRS „naj m”. Państwo ma rolę do odegrania na rynku najmu mieszkań

W najmach bez paniki, ale trzeba działać szybko

Także Monika Miłkowska, doradca z oddziału Północ Białystok, zauważa, że rynek zaczyna wyraźnie przyspieszać. – A w szczycie sezonu, w sierpniu i we wrześniu, na rynek ruszą studenci, którzy czekali na oficjalne listy przyjęć, rekrutację uzupełniającą lub odkładali temat. Wtedy decyzje podejmuje się w pięć minut, a z rynku znika dosłownie wszystko – potwierdza. – Przełom czerwca i lipca to najlepszy czas na szukanie mieszkania przez osoby pracujące, pary bez dzieci, singli. Mają wtedy przewagę nad studentami. Właściciele mieszkań w Białymstoku często wolą wynająć lokal stabilnej osobie pracującej niż rotacyjnym studentom, nawet za ciut niższą kwotę. Oferta wolnych lokali, szczególnie kawalerek i mieszkań dwupokojowych na nowszych osiedlach jest teraz szeroka. Ponieważ studencka fala jeszcze w pełni nie uderzyła, jest czas na obejrzenie mieszkania i negocjacje stawek. Za dwa miesiące właściciel nie zejdzie z ceny, bo za drzwiami będzie kolejka chętnych.

– Najintensywniej będzie w lipcu i sierpniu – uważa Maciej Gadaliński, starszy analityk WGN. – Najczęściej poszukiwane są mieszkania dwu- i trzypokojowe oraz pokoje w mieszkaniach współdzielonych. Rynek w miastach akademickich jest stabilny. Popyt jest mocny dzięki dużej liczbie studentów, także zagranicznych, ale podaż jest na tyle przyzwoita, że nie ma już takiej paniki jak dwa–trzy lata temu. Czynsze rosną umiarkowanie.

Rynek jest dziś rzeczywiście bardziej stabilny niż kilka lat temu. – Podwyżki z 2022 r. nie zostały cofnięte, jednak ich dynamika wyraźnie wyhamowała – zauważa prezes Wydrowski. – Za dwupokojowe mieszkanie najemcy płacą dziś średnio ok. 2,7 tys. zł miesięcznie, czyli mniej więcej 60 zł za metr. W wielu miastach stawki są zbliżone do ubiegłorocznych, a w niektórych segmentach są nawet nieznacznie niższe. Np. w Gdańsku większe mieszkania, powyżej 60 mkw., potaniały w ciągu roku o blisko 7 proc., co oznacza ponad 300 zł miesięcznie. Ale kawalerka w dobrej lokalizacji nadal kosztuje od 2 tys. do 3 tys. zł, trudno więc mówić o tanim najmie – zaznacza. 

Anton Bubiel uważa, że rynek najmu wprawdzie nie jest już rynkiem panicznego popytu, „ale nie jest to też rynek taniejący wszędzie i dla każdego”. – Najemcy mają większy wybór, ale w najlepszych lokalizacjach: blisko uczelni, metra, tramwaju, centrów biznesowych – nadal trzeba działać szybko – podkreśla.

Wyższe roczniki „bardziej pragmatyczne niż mobilne”

Do oferty zaczyna trafiać część mieszkań zwalnianych przez studentów starszych roczników. Jak jednak mówi Anton Bubiel, są oni bardziej pragmatyczni niż mobilni. – Jeśli mają mieszkanie w dobrej lokalizacji, z akceptowalnym czynszem i przewidywalnymi opłatami, najczęściej próbują je zatrzymać na kolejny rok akademicki. Zmiana lokalu oznacza koszt przeprowadzki, nową kaucję, ryzyko wyższych opłat i kilka tygodni szukania – wyjaśnia. 

Maciej Gadaliński potwierdza, że większość starszych studentów zostawia wynajmowane mieszkania na kolejny rok, zwłaszcza gdy są to lokale blisko uczelni albo gdy relacje z właścicielem i współlokatorami są dobre. –  Wolą przedłużyć umowę, niż ryzykować szukanie czegoś nowego w szczycie sezonu. Zwolnienia mieszkań zdarzają się przede wszystkim wśród absolwentów, osób wyjeżdżających za granicę lub tych, którzy znaleźli wyraźnie lepszą ofertę – zauważa. 

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Najemcy mieszkań się budzą, ale nie ma ryzyka szybkich podwyżek

Pro

Podobne obserwacje ma Marcin Stępniak, właściciel agencji Północ Lublin. – Starsi studenci raczej nie zmieniają mieszkań, ale próbują uzgodnić niższą stawkę na czas wakacji. Mieszkania zmieniają głównie studenci po pierwszym roku, jeśli np. nie dogadali się z lokatorami – tłumaczy. – W kolejnych latach studenci zmieniają mieszkania najczęściej w dwóch sytuacjach: kiedy czynsz poszedł mocno w górę lub znaleźli lepszą ofertę pod względem metrażu, standardu, ceny, odległości od uczelni lub pracy.

Łukasz Wydrowski mówi krótko: dobrego mieszkania nie oddaje się tylko po to, by we wrześniu uczestniczyć w wyścigu o podobną ofertę. – Część studentów przedłuża umowę, wyjeżdża na wakacje i utrzymuje mieszkanie do kolejnego semestru. Wyprowadzają się przede wszystkim osoby kończące studia, zmieniające miasto albo te, które mają już dość trzech współlokatorów i jednej łazienki. Ci, którzy rezygnują z lokalu latem i wracają na rynek we wrześniu, trafiają na najtrudniejszy moment w roku. Wtedy jednocześnie szukają studenci pierwszego roku, osoby zmieniające uczelnię oraz pracownicy przeprowadzający się do dużych miast.

Z najmu studentom do najmu na doby 

W dużych ośrodkach turystycznych, jak Trójmiasto, latem część lokali znika z najmu długoterminowego. Trafia do oferty najmu na doby. Jak mówi Łukasz Wydrowski, w Sopocie stawki w szczycie sezonu wynoszą nawet 300–500 zł za dobę. Przy dużym obłożeniu dwa wakacyjne miesiące mogą przynieść właścicielowi tyle, co pół roku najmu długoterminowego. Stąd dobrze znany studentom z Wybrzeża zapis: „wynajem od października do końca czerwca”. Nie jest to fanaberia właściciela, tylko wynik prostej kalkulacji.

Czytaj więcej

Nie będzie stref wolnych od Airbnb. Przynajmniej na razie

Na sezonowy odpływ części mieszkań z najmu długoterminowego do krótkoterminowego zwraca uwagę także Anton Bubiel. –  Nie jest to jednak masowe zjawisko w każdym mieście akademickim. W Warszawie, Łodzi, Poznaniu model studencki i pracowniczy jest bardziej całoroczny – zaznacza. – W Krakowie, Gdańsku, Sopocie i częściowo we Wrocławiu najem krótkoterminowy konkuruje z najmem długoterminowym głównie w centralnych, turystycznych lokalizacjach. Właściciele mieszkań będą teraz ostrożniejsi niż kilka lat temu, bo najem krótkoterminowy staje się bardziej regulowany. 

Maciej Gadaliński dopowiada, że duża część mieszkań na okres wakacji wchodzi do oferty najmu krótkoterminowego także w popularnych lokalizacjach górskich i mazurskich. 

Stawki najmu mieszkań można próbować negocjować. – Kluczowy jest moment. Poza miastami turystycznymi mieszkanie zwolnione przez studentów na lato może być okazją. Właściciel często woli obniżyć czynsz o kilka procent, niż przez dwa miesiące finansować pustostan – podsumowuje Łukasz Wydrowski. – Nad morzem sytuacja jest odwrotna. Latem właściciel może wynająć lokal turystom, dlatego nie musi podejmować decyzji pod presją czasu.