Jak wynika z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl, tylko w pierwszych czterech miesiącach 2026 r. średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań w stolicy wzrosła bardziej niż wcześniej niemal przez dwa lata.

W kwietniu deweloperzy oferowali lokale w Warszawie średnio po ponad 19,9 tys. zł za mkw., o 2 proc. drożej niż w marcu i o 12 proc. drożej niż w kwietniu ubiegłego roku.

Czytaj więcej

Ile metrów nowego mieszkania za pensję

Kupujący mieszkania w stolicy chcą zdążyć przed podwyżkami

– Przebicie poziomu 20 tys. zł za metr kwadratowy może mieć znaczenie nie tylko ekonomiczne – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. – Może to być nowy punkt odniesienia wpływający na oczekiwania cenowe i decyzje zarówno deweloperów, jak i kupujących. Nieruchomości oferowane poniżej tej granicy mogą być postrzegane jako relatywnie atrakcyjne, nawet jeśli jeszcze niedawno uchodziły za drogie.

Zdaniem eksperta ułatwia to deweloperom uzasadnianie wyższych cen na nowych osiedlach, zwłaszcza o podwyższonym standardzie, gdzie punkt odniesienia przesuwa się w górę wraz ze średnią rynkową.

– Taki próg cen wpływa też na zachowania kupujących. Część nabywców może przyspieszać zakupy w obawie przed trwałym wejściem rynku na wyższy poziom cen – mówi Wielgo. – Inni zaczynają akceptować wyższe ceny jako nową normę, korygując oczekiwania co do metrażu, lokalizacji lub standardu mieszkania. W efekcie zmienia się percepcja tego, co na rynku uchodzi za drogie, a co za akceptowalne.

Czytaj więcej

Na rynku mieszkaniowym I kwartał wypadł świetnie. Co zmieni wojna?

Poznań ze wzrostem cen, reszta miast stabilna

Średnie ceny metra kwadratowego nowych mieszkań w ciągu miesiąca wzrosły jeszcze w Poznaniu – o 1 proc., do ponad 14,2 tys. zł za mkw. W ujęciu rocznym lokale na poznańskim rynku pierwotnym poszły w górę o 6 proc. W tym mieście, podobnie jak w Warszawie, coraz większy wpływ na poziom średniej ceny nowych mieszkań mają droższe inwestycje, wprowadzane do oferty przy relatywnie ograniczonej podaży mieszkań popularnych.

W Trójmieście kwiecień był kolejnym miesiącem bez zmian średniej ceny ofertowej mkw. nowych mieszkań – ok. 17,7 tys. zł. W ujęciu rocznym lokale deweloperskie w tej aglomeracji zdrożały średnio o 8 proc.

Kwiecień nie przyniósł też zmian w Krakowie i we Wrocławiu. W stolicy Małopolski średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań pozostała na poziomie ok. 17,1 tys. zł, a we Wrocławiu – ok. 15,3 tys. zł. W ciągu roku ceny w obu miastach wzrosły o 3 proc.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Rynek zalany gotowymi mieszkaniami. Będą wielkie przeceny?

Pro

W Łodzi średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań w kwietniu to ok. 11,6 tys. zł. W ciągu miesiąca się nie zmieniła, a w ciągu roku wzrosła tylko o 1 proc. Jak tłumaczą autorzy raportu, na stabilizację cen wpływa duża oferta mieszkań. Stabilnie jest w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, gdzie średnia cena metra kwadratowego od ponad roku wynosi ok. 11,2 tys. zł, choć w ciągu miesiąca spadła symbolicznie o 1 proc. 

Na rynku kredytów mieszkaniowych jest spokojniej

Jan Dziekoński, główny ekonomista portalu RynekPierwotny.pl, komentuje, że kwiecień nie okazał się zaskoczeniem. – Sprawdziły się nasze prognozy. Sprzedaż mieszkań na siedmiu największych rynkach była o 15 proc. mniejsza niż w bardzo mocnym marcu, potwierdzając wyjątkowość popytu w tamtym miesiącu – mówi Jan Dziekoński.

Na wzrost zainteresowania mieszkaniami w marcu miały wpływ m.in. obawy o wzrost kosztów kredytów hipotecznych. – Wywołało to lawinę wniosków kredytowych w marcu – przypomina Dziekoński.

Czytaj więcej

Rynek pierwotny w drugim kwartale raczej bez rekordów. Co z cenami mieszkań?

W kwietniu, jak podaje Biuro Informacji Kredytowej (BIK), o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 42,28 tys. osób wobec 35,61 tys. rok wcześniej, co oznacza wzrost o 18,7 proc. W porównaniu z marcem liczba wnioskujących o „hipoteki” spadła jednak o 33,2 proc.

Jan Dziekoński przewiduje, że trend słabnięcia popytu będzie widoczny w kolejnych miesiącach „wraz z rozładowywaniem się rezerwacji z marca”.

Deweloperzy są ostrożni w uruchamianiu kolejnych inwestycji. – Skutkuje to równoważeniem się popytu i podaży, a na niektórych rynkach nawet dalszym spadkiem oferty – mówi ekonomista.