Chaos urbanistyczny opanował niemal wszystkie największe miasta w Polsce. Czemu wciąż brakuje nam spójnego planu zagospodarowania przestrzeni? I czy rozwiążemy w końcu problemy własnościowe ciągnące się od czasów wojny?

- W Polsce konstytucja gwarantuje święte prawo własności, jak również dobro publiczne. Wyważenie tych dwóch rzeczy należy do podstawowych zadań państwa – podkreśla Michał Borowski. Jak dodaje, nieład w miastach wynika przede wszystkim z tego, że prawo własności jest stawiane ponad wspólne dobro. Każdy może zatem stawiać na swojej ziemi dowolny obiekt – czy to reklamę, dom czy wieżowiec - wedle własnego uznania.

W takiej sytuacji wygląd miasta zależy w znacznej mierze od indywidualnych preferencji mieszkańców, co ogranicza możliwości architektów, sporządzających ogólny plan zagospodarowania terenu.

Jak zaznacza Michał Borowski, w Polsce, w szczególności w stolicy, potrzeba jeszcze większego zaangażowania ze strony polityków. - Jeżeli nie ma woli politycznej i wiary w to, że samorząd jest rzeczywiście odpowiedzialny za tę wspólną przestrzeń publiczną, no to mamy to, co mamy – podkreśla.

Jak wygląda polski rynek mieszkań luksusowych? - To jest rynek wtórny i marginalny – zaznacza Borowski. - Transakcji takich mieszkań, rzeczywiście przeprowadzonych i skutkujących wpisem w księgę wieczystą, było w Warszawie ok. 150 w ciągu ostatniego roku – dodaje. Na skalę całego rynku nieruchomości w stolicy, to bardzo mało i prawdopodobnie liczba ta nie będzie rosła w szybkim tempie.

Czy widzimy jakieś trendy obecnie na rynku nieruchomości? Michał Borowski odpowiada, że często sprzedaje się już wykończone i gotowe mieszkania, co nie jest dobrym trendem. - Bardzo wielu klientów chce samemu zadecydować, jak mieszkanie ma wyglądać – tłumaczy – czyli chcą kupować mieszkania w stanie deweloperskim, może wykończone przez tego dewelopera, ale pod wpływem projektów, za które odpowiedzialny jest nabywca.