Reklama

Oferta głównie dla mieszkańców małych miast

Znalezienie mieszkania, które można kupić za kredyt z dopłatą państwa do odsetek, nadal graniczy z cudem, zwłaszcza w największych miastach

Publikacja: 11.11.2007 17:02

Oferta głównie dla mieszkańców małych miast

Foto: Rzeczpospolita

Nieco lepiej jest w mniejszych miejscowościach, gdzie mieszkania są tańsze. Mimo to sierpniowa zmiana przepisów nie przyniosła spodziewanych efektów, czyli nie zwiększyła znacznie liczby osób, które mogą liczyć na wsparcie z budżetu państwa – wynika z danych serwisu szybko.pl i Expandera.Chodzi o ustawę o finansowym wspieraniu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania. Reguluje ona zasady dopłat z Banku Gospodarstwa Krajowego do odsetek od kredytów mieszkaniowych.

– W sierpniu podwyższeniu o 30 proc. uległa maksymalna cena metra kwadratowego mieszkania, przy której otrzymanie dopłat jest możliwe. Jednak nawet po podwyżce dopłaty są dostępne tylko dla nielicznych – twierdzi Paweł Majtkowski, analityk produktów finansowych w Expanderze.

Przypomnijmy, o dopłaty mogą się starać rodziny lub osoby samotnie wychowujące dzieci, które kupią lub zbudują tanie mieszkanie czy dom. Mogą liczyć na zwrot z budżetu państwa znacznej części odsetek kredytowych w pierwszych ośmiu latach spłaty długu. Sama dopłata obejmie 50 lub 70 metrów powierzchni odpowiednio: mieszkania lub domu.

[srodtytul]Limity dla miast i okolic[/srodtytul]

Analitycy szybko.pl i Expandera sprawdzili, ile wynoszą średnie ceny metra kwadratowego w 24 wybranych miastach Polski. Okazało się, że tylko w trzech przypadkach: Bielska-Białej, Częstochowy i Konina – cena rynkowa jest niższa od ustawowego limitu, umożliwiającego skorzystanie z dopłaty. – Najgorzej sytuacja wygląda w Sopocie, gdzie przeciętna stawka za mkw. jest ponad trzy razy wyższa od limitu. W Krakowie, Gdyni i Gdańsku stanowi ok. dwukrotność limitu – podaje Paweł Majtkowski.

Reklama
Reklama

Niewiele lepiej jest w mniejszych ośrodkach, np. w Łomży i Zamościu, gdzie średnia cena przewyższa limit o 10 proc., a w Siedlcach – o 3 proc. Możliwość skorzystania z dopłat mają za to osoby mieszkające w najmniejszych miejscowościach oraz mieszkańcy otoczenia dużych miast. Tam jednak obowiązują niższe limity, takie jak dla pozostałej części województwa, a nie stolicy regionu. Poza tym bardziej dostępne od dopłat do mieszkań są dopłaty do domów, które w przeliczeniu na metr kwadratowy kosztują mniej.

Dlaczego trudno skorzystać z dobrodziejstw ustawy?– Są dwa podstawowe powody takiej sytuacji: wzrost cen nieruchomości oraz sposób liczenia maksymalnej ceny metra kwadratowego umożliwiającej skorzystanie z dopłaty – twierdzi Paweł Majtkowski. – Wyliczany przez GUS wskaźnik opiera się na koszcie budowy mieszkań czy domów, a nie cenie sprzedaży. Poza tym nie uwzględnia w dostateczny sposób dysproporcji w cenach lokali między dużymi i małymi miejscowościami. W każdym województwie obowiązują dwa wskaźniki: jeden dla stolicy województwa i drugi dla pozostałych miejscowości – dodaje Majtkowski i podaje przykłady.

Dla Warszawy ustawowy limit, już po zmianie, wynosi 6550 zł za metr, podczas gdy średnia rynkowa ponad 9000 zł. W Krakowie dysproporcja jest jeszcze większa – 3883 zł wobec 8200 zł na rynku. W efekcie, jeśli dołożyć ograniczenie powierzchni mieszkań i domów, to okaże się, że nieruchomości spełniających warunki jest bardzo niewiele. Są to zazwyczaj mieszkania o niskim standardzie, zlokalizowane w najmniej popularnych dzielnicach.

[srodtytul]Co możesz kupić[/srodtytul]

Czy zatem w ogóle możliwe jest znalezienie w ofercie rynkowej mieszkania, które może zostać objęte dopłatą?– Graniczy to z cudem w przypadku Sopotu, Gdańska czy Wrocławia. W przypadku Warszawy także jest to w zasadzie niewykonalne. We wrześniu w ofercie ponad 2400 ogłoszeń w portalu szybko.pl, zaledwie dziesięć mieszkań spełniało warunek ceny niższej niż 6550 złotych za metr i powierzchni poniżej 70 metrów kwadratowych – podaje przykład Marta Kosińska z szybko.pl. – Zlokalizowane były na obrzeżach Warszawy, w Rembertowie, Wawrze i na Bemowie. Domów, które spełniałyby kryterium ceny, a jednocześnie były mniejsze niż 140 metrów, było jeszcze mniej, bo zaledwie sześć. W Krakowie jest jeszcze gorzej. W cenie poniżej 3883 złotych za metr oferowano zaledwie jeden dom i dwa mieszkania, które spełniały dodatkowe kryterium wielkości. W Gdańsku w całym kwartale pojawiło się zaledwie jedno ogłoszenie spełniające narzucone kryteria. W Poznaniu w ciągu kwartału znalazły się 63 oferty mieszkań w cenie poniżej 5024 złotych za metr, czyli 3,4 proc. wszystkich ofert w kwartale i był to najlepszy rezultat spośród aglomeracji, gdzie w chwili obecnej ceny są najwyższe – wylicza Marta Kosińska.Nieco optymistyczniej wygląda sytuacja mieszkańców takich miast jak Katowice czy Koszalin (patrz tabela).

Nieruchomości
Rośnie liczba prywatnych placówek opiekuńczych dla seniorów, ale nie mieszkań
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Nieruchomości
Z wynajmowanego mieszkania „na swoje”. Opłaca się?
Nieruchomości
Dla kogo deweloperzy budują w śródmieściu
Nieruchomości
Seans na filmowych schodach. Czy to bezpieczne i legalne?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama