– To metody, jak z filmu sensacyjnego. Nie sądziłem, że mnie to spotka – skarży się Grzegorz Gawecki, który na działce przy ul. Sokratesa na Bielanach od niemal 30 lat prowadzi warsztat samochodowy.
W tym miejscu niewielka spółka Metropolis powiązana kapitałowo z bankiem Pekao SA chce wybudować blok mieszkalny.
Spółka już w poniedziałek próbowała zająć teren, na którym działa Gawecki. Wówczas udało mu się obronić nieruchomość. Pomogło mu w tym kilkunastu kolegów.
Dlatego wczoraj deweloper wynajął do przejęcia działki kilkudziesięciu ochroniarzy. O tym, że zamierza zająć swoją własność i spodziewa się problemów, Metropolis powiadomił też policję. Na miejsce przyjechały dwa patrole. – Ale nie interweniowaliśmy. Nie było takiej potrzeby – mówi Iwona Jurkiewicz z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji.
Policjanci tylko przyglądali się słownym utarczkom, aż wreszcie doszło do rękoczynów. Ochroniarze pobili się z Gaweckim i dwoma pracownikami warsztatu. Z podejrzeniem wstrząśnięcia mózgu do szpitala trafił pełnomocnik mechanika Piotr Kaczmarczyk.
– Wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Teren należy do nas, więc go zajęliśmy – kwituje rzecznik Pekao SA Arkadiusz Mierzwa. Nie chciał zdradzić, od kogo spółka kupiła grunt, ani komentować agresywnego zachowania ochroniarzy. Do redakcji przysłał tylko nieczytelny odpis z księgi wieczystej, który ma potwierdzać, że właścicielem spornej nieruchomości jest Metropolis.
Piotr Kaczmarczyk już ze szpitala przedstawił zupełnie inną historię sprzedaży działki.
– Pan Gawecki jest właścicielem nieruchomości od 1958 r. i nigdy nie przestał nim być. W 2001 r. ze złamaniem prawa założono dla działki nową księgę wieczystą. W ten sposób nieruchomość trafiła na sprzedaż. Wieczorem na teren warsztatu wjechała koparka i zniszczyła jeden ze stojących tam garaży. – Nie zostawię tak tego. Powiadomię prokuraturę – zapowiada Gawecki.