– W aglomeracji trójmiejskiej wraz z Redą, Rumią i Wejherowem współczynnik nasycenia powierzchnią centrów handlowych wynosi 425 mkw. na 1 tys. mieszkańców, czyli zdecydowanie mniej niż w Poznaniu, Wrocławiu lub Warszawie. Warto również zauważyć, że większość powierzchni stanowią obiekty tzw. pierwszej generacji, czyli oparte na hipermarkecie jako wiodącym najemcy, z ograniczoną ofertą galerii handlowej – podkreśla Marta Augustyn z działu wynajmu powierzchni handlowych w Jones Lang LaSalle.

Według Anny Federak, analityka firmy CB Richard Ellis Polska, wybudowanych dotychczas w Trójmieście 19 obiektów stanowi niewątpliwie potężną bazę handlową, niestety większość z nich to tzw. blaszaki, z elewacją charakteryzującą się małą liczbą okien, zdominowane właśnie przez duże hipermarkety.

– Niestety, w parze z budową coraz większych galerii handlowych w dobrych czasach architektura Trójmiasta nie wzbogacała się o ciekawe, wysokiej jakości, atrakcyjne pod względem architektonicznym obiekty, na miarę chociażby poznańskiego Starego Browaru – ocenia Anna Federak.

[srodtytul]Deweloperzy chcą budować[/srodtytul]

Trójmiasto według większości analiz zajmuje czwarte miejsce w Polsce pod względem nasycenia powierzchniami handlowymi, wyprzedzając m.in. Kraków, Łódź czy cały Górny Śląsk. Mimo to stale powstają tu nowe inwestycje.

– W 2009 roku Trójmiasto wzbogaciło się o kolejne zrealizowane inwestycje z tego sektora: w Gdańsku otwarto Galerię Przymorze, a w Gdyni udostępniono klientom dobudowaną część Klifu. Trójmiejski rynek zyskał zatem około 33 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni handlowej, lecz pod względem nasycenia nadal ustępuje innym dużym miastom w Polsce. Biorąc pod uwagę populację Trójmiasta, możemy stwierdzić, iż jest tam miejsce na kolejne obiekty handlowe. Takiego samego zdania są liczni deweloperzy, którzy interesują się tym regionem – zauważa Małgorzata Trzaskowska, dyrektor działu powierzchni handlowych w Colliers International.

Mimo owego zainteresowania plany wielu deweloperów zostały już mocno pokrzyżowane. W 2008 r. miało zostać ukończone w Sopocie Centrum Haffnera, budowa jednak stanęła, a nowa data otwarcia nie jest jeszcze znana.

– Z rozbudowy swojego centrum handlowego Wzgórze wycofał się z powodów finansowych również Apsys. Innym dużym rozczarowaniem okazała się niedoszła budowa Młodego Miasta. Wiosną miała się zacząć budowa ważnej dla tego projektu ulicy Nowej Wałowej. Z powodu sytuacji na rynku nie ruszyła, wstrzymano więc także budowę centrum handlowego – podkreśla Anna Federak.

[srodtytul]Dużo nowych projektów[/srodtytul]

Wśród deweloperów, dla których kryzys nie okazał się przeszkodą w dalszym prowadzeniu inwestycji, jest m.in. Liebrecht & Wood. Rozpoczął on niedawno budowę Morskiego Parku Handlowego, który ma liczyć 50 tys. mkw., w południowo-zachodniej części Gdańska, na działce bezpośrednio przylegającej do rozbudowywanego właśnie centrum wyprzedażowego Fashion House. Do budowy małej galerii handlowej Rental Park o powierzchni 7 tys. mkw. przymierza się również gdański deweloper – spółka Rental Park.

– Ze względu na ograniczony popyt najemców nie spodziewamy się większej ilości nowych inwestycji w tym regionie w ciągu najbliższych dwóch lat. Po oddaniu tylko tych obiektów, których budowa się rozpoczęła (m.in. Morski Park Handlowy, rozbudowa FHOC, Centrum Haffnera), wskaźnik nasycenia powierzchnią centrów handlowych zmieni się nieznacznie i wyniesie ok. 720 mkw. na 1 tys. mieszkańców – szacuje Anna Federak. – Dopiero lata 2011 – 2012 mogą przynieść znaczne ożywienie. W tym czasie być może zostaną zrealizowane lub rozpoczęte komponenty handlowe w ramach projektów wielofunkcyjnych Młode Miasto, które według założeń ma liczyć ok. 61 tys. mkw., oraz Targ Sienny i Rakowy o powierzchni ok. 25 tys. mkw. Obydwie inwestycje, ze względu na swoją lokalizację i spodziewane wysokie zainteresowanie najlepszych marek, znacznie poprawią pozycję handlu w centrum Gdańska.

Ze sporządzonych przez firmę Jones Lang LaSalle analiz rozmieszczenia istniejącej powierzchni handlowej wynika, że dotychczas nowoczesny handel lokował się w ciągu alei Grunwaldzkiej, Niepodległości i Wyzwolenia oraz wzdłuż obwodnicy, natomiast stosunkowo niewiele działo się w centrum Gdańska czy Gdyni.

– To tereny, które wzbudzają duże zainteresowanie potencjalnych inwestorów nowoczesnych obiektów handlowo-rozrywkowych. Również nowe osiedla mieszkaniowe, w których dotychczas powstało niewiele obiektów handlowych, są dobrym miejscem pod niewielkie centra osiedlowe wielkości 5 – 7 tys. mkw., czyli rodzaj osiedlowych centrów handlowych typu convenience – podkreśla Marta Augustyn.

[srodtytul]Redukcja stawek za najem[/srodtytul]

Dotychczasowy wysoki popyt na powierzchnie handlowe w Trójmieście znajdował odzwierciedlenie w niskim wskaźniku powierzchni niewynajętych w funkcjonujących centrach i zachęcał inwestorów do budowania nowych obiektów. W ciągu pierwszych dwóch kwartałów 2009 r. w Trójmieście otwarto jedno całkowicie nowe centrum handlowe – Galerię Przymorze w Gdańsku.

– Wskutek spowolnienia gospodarczego w Polsce także na rynku trójmiejskim nastąpił niewielki wzrost podaży dostępnej powierzchni, zwłaszcza w obiektach, które nawet w czasach hossy notowały relatywnie wysokie wskaźniki pustych lokali w porównaniu z dobrze prosperującymi obiektami. Wzrost wskaźnika powierzchni wolnej nastąpił wskutek trudnej sytuacji, w jakiej znalazło się wielu najemców w Polsce – ocenia Anna Federak.

Według ekspertów firmy CB Richard Ellis w związku z tym, że czynsze za powierzchnie handlowe w Polsce są naliczane w euro, ale płatne w polskich złotych, wielu najemców musiało sobie radzić z niemalże 40-proc. wzrostem płatności. Dotychczas stabilny wzrost czynszu w Trójmieście, który osiągał już niebotyczne wartości 50 euro za mkw. na miesiąc za najlepsze lokalizacje, zaczął w końcu spadać w ostatnim kwartale 2008 r.

– Obecnie skala stawek czynszów za lokale handlowe o powierzchniach ok. 100 mkw. wynosi 20 – 40 euro za mkw. na miesiąc i zmalała w ostatnim czasie o 10 – 20 proc. Przy większych powierzchniach trzeba się zmierzyć z czynszem na poziomie 12 – 23 euro za mkw. na miesiąc. Podobne stawki uzyskiwane są za lokale handlowe położone wzdłuż głównych ulic, gdzie za lokal o powierzchni 100 – 150 mkw. trzeba zapłacić 30 – 40 euro – mówi Anna Federak. – Prężne, dobrze zarządzane marki potrafiły sobie poradzić z niekorzystnym kursem złotego do euro i są wciąż w dobrej kondycji finansowej, ale wiele słabych, nietrafionych konceptów zniknęło z rynku, pozostawiając po sobie wolne powierzchnie w centrach oraz na ulicach handlowych. Poskutkowało to tym, że najemcy stali się bardziej ostrożni i niechętni ekspansji, a właściciele obiektów bardziej skłonni do negocjacji.