Reklama

Miała być wielka afera, wyszła aferka

W olsztyńskiej spółdzielni Pojezierze nie działała mafia, nie było niegospodarności ani korupcji – orzekł sąd

Publikacja: 03.07.2010 02:30

Nie można spółdzielni robić zarzutu, że taniej wybudowała blok – twierdzi sędzia Dariusz Manista

Nie można spółdzielni robić zarzutu, że taniej wybudowała blok – twierdzi sędzia Dariusz Manista

Foto: Gazeta Olsztyńska, Marek Giniewicz Marek Giniewicz

Śledztwo, które media okrzyknęły największą aferą spółdzielczą w Polsce, wszczęto w 2000 r. Najpierw prowadziły je prokuratury Rejonowa i Okręgowa w Olsztynie. Później akta przejęli śledczy z Łomży. Ale ani ci z Podlasia, ani ci z Warmii i Mazur nie widzieli podstaw do stawiania zarzutów. Wtedy na mocy decyzji prokuratora generalnego akta przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Elblągu. Był rok 2005.

Tym razem śledczy wraz z funkcjonariuszami CBŚ mieli odkryć to, co umykało innym: „spółdzielczą mafię”, która trzęsła Olsztynem. W układance mieli być wszyscy: prezes spółdzielni Pojezierze Zenon Procyk, jego współpracownicy, sędziowie będący na usługach prezesa i polityk. W sumie 27 osobom prokuratura postawiła 111 zarzutów. Najwięcej – 20 – Procykowi. W 2006 r. prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia.

Wczoraj po trzech latach i czterech miesiącach procesu zapadł wyrok.

– Mówiąc potocznie, z dużej chmury mały deszcz – stwierdził sędzia Dariusz Manista.

[wyimek]Sprawę można podsumować: z dużej chmury mały deszcz - Dariusz Manista, sędzia[/wyimek]

Reklama
Reklama

Procykowi z 20 zarzutów zostały dwa, najlżejsze: dwukrotnie w latach 2002 i 2003 nakłaniał do zorganizowania zebrań grup członkowskich, w których brały udział osoby nieuprawnione, niebędące członkami spółdzielni. Zdaniem sądu to „wspomaganie demokracji” miało zapewnić prezesowi i jego ludziom panowanie w spółdzielni.

Procyka skazano na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata. Przez sześć lat nie może pełnić funkcji kierowniczych w spółdzielni. Niczego więcej prokurator mu nie udowodnił. Ale po kolei.

[srodtytul]Wątpliwa ekspertyza[/srodtytul]

Sztandarowym zarzutem elbląskiej prokuratury był zbyt niski koszt budowy bloku przy ul. Dworcowej 48A w Olsztynie i zakup podzielników (urządzenia do pomiaru indywidualnego zużycia ciepła instalowane na grzejnikach). W pierwszym przypadku, zdaniem prokuratury, Procyk nie doliczył do budowy budynku kosztów parkingu, przez co sprzedawał znajdujące się w nim mieszkania po zaniżonej cenie. Spółdzielnia miała na tym stracić ponad 900 tys. zł. Zarzut oparto na opinii biegłej.

Już w trakcie procesu okazało się, że biegła podważyła swoją opinię. W innej ekspertyzie dla olsztyńskiej prokuratury na temat innej spółdzielni jako wzór budowy domu w Olsztynie po- dała blok przy Dworcowej 48A!

Budowę bloku kontrolował też Urząd Kontroli Skarbowej.

Reklama
Reklama

I on nie dopatrzył się nieprawidłowości. – Inwestycja była rozliczona wzorowo. Do niczego nie można się było przyczepić – opowiada „Rz” Tomisław Porycki, który w 2003 r. w UKS zajmował się blokiem.

Mimo to do sądu trafił akt oskarżenia w tej sprawie. – Nie można spółdzielni czynić zarzutu, że wybudowała ten budynek taniej – argumentował wczoraj sędzia Manista.

W wypadku podzielników prokuratura uznała, że spółdzielnia wybrała najdroższe i najgorsze. Spółdzielnia znów miała stracić 900 tys. zł. Zarzut prokuratura oparła na opinii biegłego. – Eksperta od klimatyzacji i urządzeń sanitarnych – mówił sędzia Manista.

A przecież opinia dotyczyła urządzeń elektronicznych. W sądzie okazało się, że kupione przez spółdzielnię podzielniki nie były najdroższe ani najgorsze. – Po wysłuchaniu biegłego sąd nie miał wątpliwości, że brakuje podstaw do skazania – mówił sędzia Manista.

[srodtytul]Wyłudzić mieszkanie[/srodtytul]

Procyka oraz główną księgową spółdzielni oskarżono też o to, że w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w 1998 r. wyłudzili mieszkanie od ciężarnej Barbary Sz. Chodziło o to, że Sz. miała dług w spółdzielni i mimo że go spłaciła, została eksmitowana. W sądzie okazało się, że sprawa wygląda trochę inaczej, niż przedstawiła ją prokuratura.

Reklama
Reklama

Barbara Sz. w dniu eksmisji była w zaawansowanej ciąży, ale długu nie spłaciła. Nakaz eksmisji sąd orzekł w 1996 r. Spółdzielnia zaproponowała jej mniejsze mieszkanie – różnica w ich wartości miała pokryć dług. Ale Sz. się nie zgodziła. Doszło do eksmisji. I tu zaczął się problem.

Mieszkanie po Sz. przejęła córka głównej księgowej spółdzielni. A Sz. nie dostała wpłaconego wkładu budowlanego – 40 tys. zł. Córka księgowej przejęte mieszkanie sprzedała za 90 tys. zł. Sąd uznał, że mieszkanie wyłudzono, ale w procederze udziału Procyka nie było. Księgową sąd skazał za ten czyn na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata.

[srodtytul]Olsztyński układ[/srodtytul]

Kiedy w 2005 r. zatrzymano Zenona Procyka, ówczesny zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik mówił o olbrzymiej patologii, jaką odkryto w Olsztynie. Prezes spółdzielni miał rzekomo na usługach sędziów, polityków, prokuratorów i dziennikarzy. Czworo sędziów oskarżono publicznie. Efekt? Żadnych zarzutów karnych. Nic im nie udowodniono. Wszyscy nadal pracują w wymiarze sprawiedliwości.

Jerzy Romaszka w 2005 r. był politykiem PiS. Tuż przed wyborami do Sejmu, w których miał startować, prokuratura zarzuciła mu poświadczenie nieprawdy przez wystawienie rzekomo fałszywego zwolnienia lekarskiego radcy prawnemu spółdzielni.

Reklama
Reklama

Marzenia o Sejmie prysły. Po pięciu latach ta sama prokurator w mowie końcowej wnioskowała o uniewinnienie Romaszki. – Był pan lekarzem, biegłym sądowym, oskarżenie pozbawiło pana tego zaszczytu – mówił sędzia.

Romaszka: – Od początku mówiłem, że nic złego nie zrobiłem. Nikt nie słuchał. Przez te pięć lat napisałem doktorat, ale z polityki musiałem zrezygnować. Prokurator nawet nie powiedział „przepraszam”.

Wyrok w sprawie Pojezierza jest nieprawomocny. – Będę składał apelację. Wyrok mnie nie satysfakcjonuje – mówi Procyk. Prokurator nie chciał powiedzieć, czy odwoła się od wyroku.

Nieruchomości
Ceny transakcyjne nieruchomości już jawne. Rejestr otwarty dla wszystkich
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Prawo drogowe
Sąd: odstawienie prawej nogi to błąd eliminujący kierowcę
Praca, Emerytury i renty
1978,49 zł renty z ZUS od 1 marca. Te choroby uprawniają do świadczenia
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama