Wiele osób skupuje mieszkania na licytacjach komorniczych po to tylko, by na nich zarobić. Tego typu lokale są z reguły dużo tańsze niż te na otwartym rynku – podczas pierwszej licytacji wystawia się je za trzy czwarte sumy oszacowania wartości nieruchomości, a podczas drugiej ich cena spada aż do dwóch trzecich.
– Dużym wzięciem cieszą się przede wszystkim małe mieszkania. Kupują je nie tylko osoby fizyczne, ale także spółki, biura obrotu nieruchomościami – informuje Monika Janus z Krajowej Rady Komorniczej.
– Z naszych obserwacji wynika, że czasami poza salą, gdzie jest prowadzona licytacja, dochodzi między licytującymi do nieformalnych ustaleń po to, by kupić mieszkanie jak najtaniej, a najlepiej po cenie wywoławczej – mówi komornik Jarosław Świeczkowski.
Tymczasem wylicytowane lokale nie są puste, mieszkają w nich ludzie. Tym, którzy kupili je dla zysku, zależy na czasie, stosują więc drogę na skróty.
– Nowi właściciele są bezpardonowi i nie przebierają w środkach – opowiada Jakub Żaczek z Komitetu Obrony Lokatorów. – Idą do przedsiębiorstwa energetycznego oraz wodociągowego i rozwiązują umowę na dostawę prądu i wody. Wymieniają zamki, zastraszają. Robią wszystko, by zlicytowany jak najszybciej się wyprowadził. Nie chcą czekać do wyroku eksmisyjnego. Bardzo często zachowują się jak czyściciele kamienic – ocenia.
Ostatnio zgłosiła się do KOL kobieta mieszkająca w warszawskiej dzielnicy Włochy, w stosunku do której ze względu na zaawansowaną ciążę sąd zawiesił eksmisję. Mimo to osoba, która kupiła lokal, dzwoni do niej z pogróżkami, straszy, nęka, a ostatnio odcięła jej prąd.
Z kolei u Elżbiety J.-O., która straciła mieszkanie, bo podżyrowała pożyczkę przyjaciółce, nowy właściciel zjawił się w towarzystwie kilku panów słusznej postury i dał jej do podpisania oświadczenie, że wyprowadza się z lokalu dobrowolnie i nie pod przymusem. Podpisała, bo się bała i się wyprowadziła.
– Zdarza się, że już następnego dnia po licytacji pojawiają się w internecie ogłoszenia z ofertą sprzedaży lokalu – podaje Monika Janus.
Tymczasem tak nie powinno być. Osoba, która nabyła lokal na licytacji, musi jeszcze uzyskać w sądzie przysądzenie własności.
– Postanowienie o przysądzeniu własności daje prawo do przejęcia mieszkania. Jeżeli lokator nie chce się wyprowadzić, to właściciel nie może go sam wyrzucić – zwraca uwagę Jarosław Świeczkowski.
Komornik może wprowadzić nabywcę w posiadanie, dopiero gdy gmina dostarczy dłużnikowi pomieszczenie tymczasowe. W tym celu musi skorzystać z usług komornika. Ten ma obowiązek zapewnić takiej osobie pomieszczenie tymczasowe. Z reguły gminy ich nie mają.
– Wtedy taka osoba ma prawo mieszkać przez pół roku w zlicytowanym mieszkaniu. Dopiero po upływie tego okresu bez wyroku eksmisyjnego można ją wyrzucić do noclegowni lub schroniska – wyjaśnia Świeczkowski.