Reklama

Rosjan nie stać już na Alpy?

Francuskie kurorty alpejskie nie są już oblegane przez Rosjan. Inwestorzy z innych krajów wydają mniej na luksusowe domy w górach.

Aktualizacja: 26.10.2015 15:48 Publikacja: 26.10.2015 14:57

Dom górski w stylu alpejskim położony niedaleko miejscowości Rochebrune i jej narciarskiego zaplecza

Dom górski w stylu alpejskim położony niedaleko miejscowości Rochebrune i jej narciarskiego zaplecza. Dom otacza skromny 100-metrowy ogród, a sam budynek ma 240 mkw. powierzchni użytkowej. Na tej powierzchni mieści się kuchnia, 7 sypialni, 5 łazienek, pralnia, piwnica i garaż na dwa auta. Cena: 3,35 mln euro. Źródło: Proprietes de France

Foto: Lion's Bank

Mimo tego rynki nieruchomości we francuskich kurortach alpejskich mają się bardzo dobrze. W pięciu z nich ceny nieruchomości są dziś znacznie wyższe niż rok temu - wynika z indeksu stworzonego przez firmę Knight Frank.

Prym wiodą Val d'isere, Meribel i Chamonix, ze wzrostami na poziomie odpowiednio 5,8 proc., 4,5 proc. i 3,2 proc.

- Dziś chcąc stać się właścicielem przeciętnego alpejskiego domu z wyższej półki trzeba dysponować budżetem z przedziału 1,5 do 2,5 mln euro - podaje Lion's Bank. Droższe nieruchomości, na które trzeba wydać przynajmniej 15 mln euro, cieszą się dziś znacznie mniejszą popularnością w związku z mniejszym zainteresowaniem ze strony Rosjan, którzy do niedawna chętnie celowali w ten segment rynku - tłumaczą analitycy.

Na drugim biegunie są przeważnie kurorty szwajcarskie. W st. Moritz ceny spadły o 7,2 proc., w Crans Montana o 5 proc., a w Davos niewiele mniej - 4,8 proc. - Oczywiście dla porządku trzeba dodać, że w gronie przecenianych znalazła się też miejscowość Megeve (Francja), ale jest to wyjątek. Reguła jest bowiem taka, że szwajcarskie kurorty straciły ostatnio na popularności na rzecz francuskich miejscowości alpejskich - podkreśla Bartosz Turek z Lion's Banku.

Dodaje, że do zmiany akcentów przyczyniły się m.in. ceny: często 2-3 krotnie niższe we Francji niż Szwajcarii. Nie bez znaczenia były też zawirowania na rynku walutowym. Przypomnijmy, że na początku tego roku za jedno euro trzeba było płacić około 1,2 franka. Gwałtowna styczniowa przecena spowodowała, że chwilowo frank okazał się nawet droższy niż wspólna waluta. Jakie miało to konsekwencje?

Reklama
Reklama

- Jeśli na początku stycznia ktoś ze strefy euro chciał kupić dom w Szwajcarii warty 1 mln CHF, musiał na ten cel wydać 833 tys. euro. W dwa tygodnie później potężnym umocnieniu helweckiej walucie, trzeba było na ten sam cel wydać ponad 1 mln euro. Same zmiany walutowe doprowadziły więc do tego, że szwajcarskie nieruchomości zdrożały raptem o 20 proc. i odwrotnie dla Szwajcarów francuskie Alpy stały się raptem o około kilkanaście procent tańsze niż ich rodzime - wylicza analityk Lion's Banku.

Do tego wszystkiego doszły też zmiany w prawie. Wymagają one, aby w szwajcarskich miejscowościach domy wakacyjne stanowiły maksymalnie 20 proc. budynków. Takie prawo wyraźnie ogranicza popyt, faworyzując osoby, które chcą w danej miejscowości osiedlić się na stałe.

Nieruchomości
Mieszkanie z pierwszej czy drugiej ręki. Co wybierają klienci?
Nieruchomości
Dobry finisz deweloperów
Nieruchomości
Czy wynajem mieszkań na doby wciąż da zarobić
Nieruchomości
Rynek deweloperski. „Wojna cenowa jeszcze potrwa”
Nieruchomości
Sprzedaż mieszkania. Jaka prowizja dla pośrednika
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama