Choć we wtorek w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie prezydenckiego projektu ustawy o asystencji osobistej, najważniejsza dyskusja nad jego założeniami toczyła się podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. osób niepełnosprawnych. Jego uczestnicy – osoby z niepełnosprawnościami, ich opiekunowie i działacze – krytycznie odnieśli się do projektowanych przepisów.
Ich najpoważniejsze zarzuty to brak możliwości samodzielnego wyboru asystenta i pozbawienie takiego wsparcia dzieci i młodzieży. Asystent – jak podnoszono – nie będzie mógł też wykonywać części czynności pielęgnacyjnych, co w praktyce podopiecznemu – zwłaszcza temu z niepełnosprawnością głęboką - nie pozwoli uniezależnić się od wykonujących je zwykle rodziców. Możliwość wykonywania czynności higieniczno-pielęgnacyjnych jest zaś podstawowym elementem asystencji, co wskazano m.in. w komentarzu generalnym komitetu ONZ ds. praw osób z niepełnosprawnościami i co wynika z praktyki krajów europejskich.
Czytaj więcej:
Od 3 sierpnia 2024 r. dofinansowanie do pensji pracownika niepełnosprawnego przysługuje również za okres oczekiwania na nowe orzeczenie o stopniu j...
Pro
Jak pracują asystenci za granicą? „To jak lot w kosmos”
Na znaczenie niezależności zwracał uwagę m.in. Bartosz Tarnowski z Instytutu Niezależnego Życia. – Ta asystencja osobista będzie niezgodna z wszystkimi naszymi pryncypiami – jako aktywistów i osób z niepełnosprawnościami, które korzystając z tej usługi chcą żyć niezależnie – ocenił. Jak podkreślił, on sam – dzięki ciężkiej pracy swoich rodziców – nie wymaga dzisiaj ich opieki i nie chce, aby to to oni musieli ponownie przejąć ją w przyszłości, jeśli będzie potrzebował wsparcia.
Głos zabrała także Aleksandra Krauze, która podzieliła się doświadczeniem pracy jako asystentka sparaliżowanego mężczyzny – obywatela Norwegii, mieszkającego w Wielkiej Brytanii.
– Jego państwo zrobiło wszystko, żeby wrócił na rynek pracy i odprowadzał podatki. (…) W porównaniu do tego, co dzieje się u nas w kraju – wyglądało to jak lot w kosmos – podsumowała.
Podczas posiedzenia wypowiedziały się też matki niepełnosprawnych dzieci, które podkreślały, że państwowe wsparcie należy się również najmłodszym, co z kolei ich opiekunom pozwoliłoby wrócić na rynek pracy.
Prezydencki projekt „niewarty” nawet poprawek?
Część uczestników posiedzenia komentowała, że kontynuowanie pracy nad prezydenckim jest bezcelowe, zaś lepszym rozwiązaniem byłoby przyjęcie opracowywanego projektu rządowego. – Być może jest w nim wszystko, co powinno zostać uwzględnione. Po co więc spędzać czas na zmienianiu czegoś, co jest błędem? – oceniła Alicja Szatkowska, prezes Milickiego Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci i Osób Niepełnosprawnych, praktyk z 50-letnim stażem pracy. Uczestnicy spotkania wyrazili też obawę, że zgoda na proponowane przez głowę państwa rozwiązania spowoduje „zabetonowanie” systemu, a temat asystencji zostanie zepchnięty na dalszy plan.
Pytany o drugi z projektów pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych Łukasz Krasoń wskazał, że jego treści nie może przedstawić bez zgody Rady Ministrów.
– W tej chwili toczymy rozmowy z Ministerstwem Finansów, aby móc go sfinansować. To projekt, który oczywiście niesie za sobą duże wydatki finansowe – wyjaśnił.
Czytaj więcej
Turnus rehabilitacyjny dla osób niepełnosprawnych to szansa na poprawę stanu zdrowia, ale również na wypoczynek i rozwój umiejętności społecznych....
Adwokatka: nie można samodzielnie wybrać osoby, z którą chodzi się do lekarza?
Sceptyczna wobec prezydenckiego projektu jest też adwokatka Katarzyna Heba, osoba niedowidząca. Również jej zdaniem największą wadą projektu jest brak możliwości samodzielnego wyboru osoby wspierającej.
– W praktyce oznacza to, że mnie przydzielony zostanie nowy asystent, który będzie chodził ze mną do lekarza i do sądu; nie będę mogła współpracować z tym, który wspiera mnie od lat. A korzystanie z takiej pomocy oznacza wpuszczenie kogoś do swojego życia – konkluduje.