[b]Rz: Czym dopalacze różnią się od nielegalnych substancji?[/b]
dr Bohdan Woronowicz: Tylko tym, że się je legalnie sprzedaje. W ich skład wchodzą bowiem substancje psychoaktywne, takie jak kofeina, guaranina czy będąca pochodną amfetaminy efedryna. Substancje te zmieniają stan psychiczny. Uczą tego, że można coś łyknąć i od razu poczuć się lepiej. Tak się zaczyna uzależnienie psychiczne. Te substancje są szczególnie niebezpieczne, gdy zmiesza się je z alkoholem, którego działanie dopalacze potęgują. W Irlandii odnotowano wysoką śmiertelność z tego powodu.
[b]Ale przecież substancje, które pan wymienił, są zupełnie legalnie sprzedawane w sklepach spożywczych, a nie w kontrowersyjnych funshopach.[/b]
Wśród legalnie sprzedawanych substancji najbardziej uzależniają kofeina, nikotyna i alkohol. Jeżeli jednak młodzi ludzie biorą dopalacze, uczą się, że istnieją substancje, które chwilowo powodują poprawę samopoczucia. Normalny stan już im nie wystarcza, poprzeczka się podnosi. To pierwszy krok do narkomanii.
[b]Czy do tej grupy godnych potępienia środków włącza pan BZP, wykorzystywane m.in. w napojach energetyzujących?[/b]
U nas pochodne tej substancji mają być zakazane. Działa ona podobnie jak amfetamina i może być uzależniająca, choć wykazuje słabsze efekty uboczne.
[b]Czy więc dopalacze są bardziej niebezpieczne od legalnych używek?[/b]
Uważam, że są bardziej niebezpieczne od alkoholu i papierosów. Niektóre z nich, np. efedryna, powodują uzależnienie psychiczne. Im bardziej będą dostępne, tym więcej osób będzie po nie sięgało.
[b]Czy uważa pan, że sklepy z dopalaczami powinny być zdelegalizowane?[/b]
Ze względu na dobro młodych ludzi takie sklepy nie powinny istnieć. To wielkie nieszczęście, które będzie generowało coraz więcej osób uzależnionych.