Ale mnie interesuje, czy do tego grona mają szansę dołączyć austriackie wina?
Tradycje uprawy winorośli sięgają w Austrii czasów rzymskich. Jednak przez ostatnie 100 lat producenci postawili, a nawet, powiedziałbym, wyspecjalizowali się w słodkich winach z odmian müller-thurgau i grüner veltliner.
Przełomowym momentem dla Austriaków był jednak zwrot w latach 90. w stronę białych, wytrawnych win. Wymusił to poniekąd słaby PR, jaki miały w tym czasie austriackie wina w świecie, ale oceniając z perspektywy, było to fantastyczne posunięcie. Pojawiła się nowa fala odważnych młodych winiarzy bez kompleksów łączących tradycję z gustem nowoczesnego konsumenta. I właśnie do takiego producenta dziś się udajemy. Nasz cel to region zwany Weinviertel położony zaledwie 250 kilometrów od południowej granicy Polski. Charakterystycznym widokiem w tutejszych miejscowościach są tzw. Kellergasse – uliczki, przy których przycupnęły siedziby drobnych producentów oraz składy win. Natomiast główną odmianą winogron w winnicach Weinviertel, największym obszarze winnym dzisiejszej Austrii, jest grüner veltliner, któremu towarzyszą riesling i czerwony zweigelt. Mnie jednak zamarzył się aromatyczny muskateller.
Muskateller to jeden z najstarszych winnych szczepów. Jego początków prawdopodobnie należy szukać gdzieś we Włoszech lub Grecji. Nie jest wybredny co do gleby, na której rośnie, ale nadrabia to wrażliwością na zimno, pleśń i szkodniki, przez co nie zalicza się do grona faworytów producentów winogron. Może być biały lub czerwony, ale oba mają ten charakterystyczny i niepowtarzalny zapach oraz posmak gałki muszkatołowej, którego dziś szukam.
Jestem w Falkenstein, które już od tysiąca lat żyje winem. W XIV wieku miał tu nawet swoją siedzibę sąd rozstrzygający wszelkie spory dotyczące produkcji i sprzedaży wina w rejonie. Winnice Falkenstein leżą średnio 200 metrów wyżej niż pozostałe tereny porośnięte winoroślą w Weinviertel. Gorące letnie dni z chłodnymi wieczorami pozwalają tutejszym winogronom dojrzewać powoli i nabierać charakterystycznej świeżości i kwasowości.
A jeśli Falkenstein, to Dürnberg. Dzięki prowadzącemu firmę Christophowi Körnerowi to obecnie jeden z czołowych producentów w regionie. Körner, z pomocą dwóch przyjaciół i zarazem partnerów biznesowych, z sukcesem wprowadza w życie swoją filozofię łączenia szacunku do ziemi i winogron z nowoczesną technologią. Otwieramy Falko Muskateller Cuvée, 50-proc. mieszankę muskatellera z welschrieslingiem oraz sauvignon blanc. Nos? Dyskretny zapach wspomnianej gałki muszkatołowej i zielonych jabłek. W ustach czuć nuty cytrusów, mineralność i zaskakującą świeżość. Wino przyjemnie finiszuje wyważoną kwasowością. Jednym słowem – idealny materiał na aperitif lub dodatek do przystawek.
Na koniec jeszcze jedna atrakcja Dürnberga – „Schmitt'n". To 800-letnia kuźnia przerobiona na miejsce ekspozycji oraz degustacji. Ta ostatnia część działa jako gospoda typu „heuriger", w której producenci tradycyjnie mieli prawo podawać wino wyprodukowane w danym roku. Oprócz tego dostaniemy w „Schmitt'n" zimne przekąski w rodzaju talerza serów oraz wędlin. Warto tu wpaść, by się przekonać, jak smakują pierwszorzędne austriackie wina, kolejny, według mnie, symbol tego kraju.