– Deklaracja prezydenta o oddaniu po śmierci organów do przeszczepu to zabieg marketingowy – twierdzą politolodzy.
– Jeśli nawet, to może zachęci on Polaków do przekazania organów bliskich zmarłych chorym czekającym na przeszczep – odpowiadają transplantolodzy.
Deklarację o oddaniu swoich narządów do przeszczepu Andrzej Duda podpisał publicznie kilka dni temu.
– Ten gest prezydenta ma duże znaczenie dla promowaniu medycyny transplantacyjnej – mówi dr nauk med. Jarosław Czerwiński z Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne do spraw Transplantacji Poltransplant.
Dodaje jednak, że na razie nie zauważono większej liczby zgód. – Takie oświadczenie woli to dopiero pierwszy krok, pokazanie bliskim, jaki się ma stosunek do transplantacji, że nie jest się jej przeciwnym – mówi dr Czerwiński.
Potencjalnych dawców na koniec 2015 r. było blisko milion. W ubiegłym roku prawie 1,5 tys. pacjentom przeszczepiono narządy od osób zmarłych. W większości były to przeszczepy wątroby.
Nieoficjalnie eksperci komentują wystąpienie prezydenta jako próbę poprawienia wizerunku. Przypominają, że gdy kilka lat temu PiS było u władzy, doszło do zapaści w transplantologii. Winą za to obciążają Zbigniewa Ziobrę – ówczesnego ministra sprawiedliwości. Po słynnej historii z dr. Mirosławem Garlickim, szefem Kliniki Kardiochirurgii szpitala MSWiA i znanym transplantologiem, powiedział on, że „nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie".
– W wyniku załamania transplantologii umarło wówczas kilkaset osób – mówi prof. Artur Kwiatkowski ze Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus. – Teraz w spotkaniu z prezydentem wzięło udział wielu transplantologów i był to dla środowiska ważny sygnał wsparcia.
Politolodzy w geście prezydenta widzą jednak tylko działanie wizerunkowe.
– Prezydent w ten sposób pokazał, że jest nowoczesny – mówi prof. Rafał Chwedoruk z UW. A dr Wojciech Jabłoński dodaje: – Jak wiemy, prezydent może podpisać wszystko.