Po środowym koncercie Florence & The Machine największym wydarzeniem był występ Nicka Cave’a and the Bad Seeds.
Nick Cave, zbolały ojciec
Artysta jest na letnim festiwalowym objeździe Europy, przyjechał do nas z Berlina, a potem wystąpi w Montreux.
Można powiedzieć, że to już starszy pan (siódmy krzyżyk za dwa lata!) i jeden z niewielu pośród nich, który nosząc wykwintne garnitury i krawaty (tym razem w czarno-brzoskwiniowej tonacji) cieszy się od pierwszej sekundy bezwzględnym zaufaniem młodych ludzi - garniturów i krawatów raczej unikających.
Na razie! Wszak Cave też był na początku punkowcem, a teraz lubi imponować nienagannie ufarbowaną na kruczo fryzurą.
Tym razem Cave rozpoczął od „Get Ready for Love” i „From Her to Eternity”, a zaproponował też tytułową kompozycję najnowszej płyty „Wild God”.
„O Children” brzmi zawsze wyjątkowo, ponieważ Cave jest ojcem, który stracił dwójkę synów. Dlatego gdy w trakcie koncertu mówił do fanów „Ocaliliście mnie” nie mogło być w tym żadnej przesady, ponieważ przeżywanie bólu i cierpienia to terapia, jaką narzuca sobie Australijczyk.
The Cure o godz. 21:00 w Gdyni i w TVP
W Gdyni nie zabrakło takich klasyków jak „Red Right Hand” czy zagranego na finał „Into My Arms”, zaś najdłuższą kompozycją wieczoru była kilkunastominutowa wersja „Hollywood”. Fani mieli też sposoby, żeby podczas koncertu zdobyć autograf idola. Ktoś pomysłowy podsunął po prostu tekturkę z prośbą „Podpisz mi się” i to zadziałało.
Tegoroczny festiwal otworzyła największa triumfatorka Fryderyka’26 Kasia Lins, która pod szyldem Obywatelka K.L. śpiewa kompozycje Grzegorza Ciechowskiego i Republiki. Mocno komentowano show Zary Larsson, która zaprosiła do tańca polskiego fana Wojtka, zaś z pierwszą falą hejtu po koncercie musiała się zmierzyć debiutantka Helena Englert.
Czytaj więcej
„Songs Of A Lost World”, pierwszy od 16 lat nowy album The Cure wydany 1 listopada, to płyta kontemplacyjna, rodzaj ścieżki dźwiękowej, nienapisany...
W czwartek 2 lipca zanim wszedł na główną scenę zespół Nicka Cave’a w garniturach – nastrój filharmonii wprowadziła
Sinfonia Varsovia. Z Yehudą Prokopowiczem, półfinalistą XIX Konkursu Chopinowskiego, pomimo deszczu, którego w filharmoniach nigdy nie ma, wykonała „Koncert fortepianowy e-moll op. 11.”.
W piątek 3 lipca zaś największą atrakcją będzie o godz. 21:00 The Cure. Transmisję koncertu przeprowadzi TVP. Fani mogą liczyć na 150 minut występu zespołu Roberta Smitha.