Reklama

Autor nie musi iść na żadne kompromisy

Wydawanie komiksów samodzielnie często nie bierze się z braku innych możliwości. Człowiek ma całkowitą kontrolę nad tym, jak wygląda jego praca. Nie musi iść na kompromisy - mówi Jan Mazur, scenarzysta komiksowy

Publikacja: 13.09.2014 01:59

Jan Mazur, scenarzysta komiksowy

Jan Mazur, scenarzysta komiksowy

Foto: archiwum prywatne

Rz: W Polsce coraz popularniejszy staje się tzw. self publishing, czyli samodzielne wydawanie swoich powieści, tomików poezji czy komiksów. Pan też się na to zdecydował. Dlaczego? Nikt nie chciał wydać pańskiego komiksu?

Jan Mazur:

Wydawanie komiksów samodzielnie często nie bierze się z braku innych możliwości. Człowiek się na to decyduje, dlatego że ma całkowitą kontrolę nad tym, jak wygląda jego praca. Nie musi iść na kompromisy pod względem treści. Akurat w Polsce nakłady komiksów wydawanych samodzielnie nie różnią się specjalnie od tych z wydawnictw.

Ale pewnie wiążą się z tym koszta ?i dużo więcej pracy niż wtedy, gdy publikuje się w wydawnictwie...

Koszta to rzecz oczywista, ponieważ za każdą pasję trzeba płacić. Sama praca była ciekawa. A przy tego typu przedsięwzięciach większy nakład pracy rekompensuje właśnie swoboda przy kreowaniu treści.

Reklama
Reklama

Czyli to, że nikt panu nie powie, że treść jest słaba? Czy zupełny brak kontroli nad tym, kto i jakie treści publikuje, może być groźny?

Brak sita to problem przejściowy. Kiedy self publishing stanie się bardziej popularny, powstaną mechanizmy, które z morza tworów grafomańskich będą wyciągały te wartościowe.

Ale wydaną samodzielnie książkę trzeba gdzieś sprzedać. To trudne zadanie?

Ludzie, którzy decydują się na self publishing, nie robią tego po to, by dotrzeć do szerokich mas czytelniczych, lecz raczej dla własnej satysfakcji. Bo jeśli mówimy o self publishingu na papierze, to od razu natrafiamy na problemy w kontaktach ze sklepami czy księgarniami sieciowymi. Mur sieciówek jest trudny do przebicia, biorąc pod uwagę to, jaką politykę wobec wydawców prowadzą takie sklepy, jak organizują miejsca na półkach i kogo na nich stawiają. Inaczej jest z internetem. Tu nie ma dystrybutorów i hurtowni, twórca nie musi liczyć na niczyje wsparcie. I wydawane w ten sposób rzeczy mają szansę przebić się do szerszej publiczności. To właśnie może być szansą na obejście toksycznego dla wydawców i twórców systemu dystrybucji.

Media
Wielkie problemy internautów w Rosji. Kreml tworzy własną sieć pod kontrolą KGB
Media
Nowa odsłona „Rzeczy o Polityce”. Znakomita publicystyka w odświeżonej formule
Media
Inwestor-aktywista wtrąca się do przejęcia Warner Bros. Discovery
Media
„Rzeczpospolita” najbardziej opiniotwórczym medium prasowym 2025 r.
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama