We Francji w ciągu ostatniej doby zakażenie koronawirusem potwierdzono u 4771 osób, a w ostatnim tygodniu - u ponad 18 tysięcy. To rekord dobowy od 31 marca i tygodniowy - od kwietnia.

Przyczynę wzrostu liczby zakażonych władze upatrują w wakacyjnych wyjazdach i spotkaniach rodzinnych, a także skupiskom w zakładach pracy, gdzie nastąpił powrót zatrudnionych po przymusowym zamknięciu.

Mimo to prezydent Emmanuel Macron zapowiedział, że 1 września rozpocznie się normalny rok szkolny.

Budzi to niepokój i nauczycieli, i rodziców. Główny związek zawodowy nauczycieli  w tym tygodniu zwrócił sie do rządu o opóźnienie rozpoczęcia roku szkolnego.

Macron jednak oświadczył, że powrót do szkoły nastąpi w zwyczajowym terminie, a państwo nie zostanie ponownie zamknięte. - Będziemy musieli nauczyć się żyć z wirusem - stwierdził francuski prezydent.

Oświadczył też, że nie ma powodu, aby ponownie zamykać granice państwa, a "europejscy partnerzy muszą zharmonizować zasady bezpieczeństwa i uniknąć błędów, jakie popełniono na początku pandemii'.