Reklama

Powroty, czyli Jarocin wciąż szuka tożsamości

Wydarzeniami były koncerty Renaty Przemyk i Strachów na Lachy. Nie zawiedli goście z zagranicy

Aktualizacja: 21.07.2008 17:37 Publikacja: 21.07.2008 02:25

Powroty, czyli Jarocin wciąż szuka tożsamości

Foto: Rzeczpospolita

Festiwal nie ma wiele wspólnego ze swoim pierwowzorem z lat 80. – Jarocin wtedy był jedyną taką imprezą – mówi Krzysztof Grabaż Grabowski, lider zespołu Strachy na Lachy. – Wówczas przyjeżdżało się słuchać młodych kapel, a nie gwiazd jak teraz.

Rzeczywiście – frekwencja podczas koncertów dowiodła, że fani ściągnęli tutaj, by posłuchać Asian Dub Foundation, Kultu czy Renaty Przemyk. Zadym nie było – nie licząc zadymek kurzu unoszącego się pod sceną, zatrzymania paru osób za posiadanie marihuany i męskiego striptizu.

Złotego Kameleona, główną nagrodę w konkursie młodych kapel, publiczność przyznała rzeszowskiemu Rockaway. Dla jednego z muzyków narodziny dziecka były ważniejsze od trofeum, dlatego też grupa nie zagrała na scenie głównej. Zobaczyliśmy tam za to stołeczny Reverox, którego rock z elementami funku i indie najbardziej spodobał się jarocińskiemu jury.

Nie obyło się bez powrotów do przeszłości. Obecni byli m.in. prekursorzy polskiego punku – niekoncertująca od 25 lat grupa Kryzys. Wyśpiewywane przez Roberta Brylewskiego hymny ówczesnej kontestującej młodzieży w rodzaju „Świętego szczytu”, „Telewizji” czy „Wojen gwiezdnych” porwały i widzów urodzonych długo po tym, jak zespół się rozpadł, i bywalców jarocińskich festiwali sprzed lat. W niedzielę przypomniała się druga ważna kapela tamtego okresu, czyli Tilt z Tomkiem Lipińskim.

Szczęście do występów w Wielkopolsce ma Renata Przemyk. Kontrabas czy akordeon to instrumenty egzotyczne na jarocińskiej scenie, a jednak jej muzyka została doskonale przyjęta, deklasując nie tylko Kryzys czy rodzinę Waglewskich, ale nawet będącą w doskonałej formie Kasię Nosowską, o Bretcie Andersonie nie wspominając.

Reklama
Reklama

Tradycyjnie na dobre przyjęcie mogą liczyć zespoły z kręgu reggae: Koniec Świata, Vavamuffin czy Paprika Korps. Koncert Petera Murphy’ego, niegdysiejszego lidera nowofalowego Bauhausu, pokazał, że drapieżne brzmienie gitar i mroczny klimat piosenek wciąż znajdują odbiorców. Strachy na Lachy zaprezentowały program „Zakazane piosenki”. Dla jednych była to lekcja historii, dla innych sentymentalna podróż z coverami takich zespołów, jak Brak, Rejestracja, WC, Bikini czy Variete, wykonane z plejadą znakomitych festiwalowych gości.

– Asian Dub Foundation, największa gwiazda festiwalu, zaserwował żywiołową mieszankę hip-hopu, punk rocka i muzyki indyjskiej. To był mocny punkt w programie Jarocina. Różnorodnym, ale bez jednej zdecydowanej linii. – Jarocin na nowo szuka swojej tożsamości – powiedział Krzysztof Grabowski. Trudno nie przyznać mu racji.

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama