Banki krwi psiej są dokładnie takie, jak ludzkie. Dawcy są kontrolowani, krew opisana. I tak jak w przypadku ludzi, bywa, że krwi brakuje.
W sezonie wzmożonych zachorowań na parwowirusy ten niedobór często bywa dla chorego psa wyrokiem śmierci. Parwowirusy atakują organizm psa i wyniszczają go, często niezbędna jest transfuzja. W większości przypadków jednak psy wymagają przetaczania krwi z takich samych powodów co ludzie - po wypadkach, przy niedokrwistości lub podczas operacji chirurgicznych.
Chociaż w USA nie ma jednego, centralnego banku psiej krwi, istnieje kilka niezależnych instytucji tego typu, często także uczelnie weterynaryjne zakładają własne banki.
Jean Dodds, która prowadzi jeden z najwcześniej powstałych w Stanach banków krwi, pracowała ze zwierzętami chorymi na hemofilię, przeszła także kurs związany z chorobami ludzkiej krwi. Uświadomiła sobie wtedy, że podobne problemy, jakie dotykają ludzi, dotyczą także naszych domowych ssaków. Korzystając ze zdobytej wiedzy sama założyła bank psiej krwi i pomagała w utworzeniu kolejnych.
Zanim takie banki powstały, weterynarze w razie potrzeby dzwonili do właścicieli odpowiednich psów i prosili o oddanie krwi. Tak dzieje się do dziś, szczególnie na obszarach wiejskich, ale banki krwi jednak lepiej spełniają tę funkcję. Z pobieranej przez nie krwi izolowane są płytki krwi i osocze. Krwinki czerwone stosuje się w leczeniu urazów, niektórych nowotworów oraz niektórych chorób autoimmunologicznych. Plazma natomiast zawiera przeciwciała i dlatego wykorzystuje się je w leczeniu chorób zakaźnych, takich jak parwowirus.
Dawca spokojny i zrelaksowany
Nie wszystkie psy nadają się na dawców. Poza podstawowym kryterium zdrowotnym istotny jest także temperament zwierzęcia - psy nie mogą znajdować się pod wpływem środków uspokajających podczas pobrania, więc muszą znosić zabieg spokojnie i być zrelaksowane.
Pies-dawca musi mieć mniej niż 8 lat i ważyć więcej niż 50 kilogramów. Kiedy okaże się, że zwierzę jest zdrowe i jego krew jest odpowiedniej jakości, goli się fragment skóry na szyi i krew pobiera się z żyły szyjnej. Pies podczas trwającego około 20 minut zabiegu pies jest głaskany i tulony przez swojego właściciela.
- Jeśli pies ma dobry kontakt z właścicielem, czuje się bezpiecznie, większe jest prawdopodobieństwo, że zostanie stałym dawcą - mówi Rebecca Pearce z banku psiej krwi w Purcellville w Wirginii.
Jednorazowo pobrana ilość krwi może pomóc w leczeniu od dwóch do czterech psów, w zależności od zapotrzebowania.
Pies-dawca powinien unikać wysiłku w okresie od 24 do 48 godzin po zabiegu. Jedynie w niewielu przypadkach może potrzebować zwiększonej ilości płynów.
W zamian za oddaną krew, psy często otrzymują pokarm lub lekarstwa. W klinice małych zwierząt uniwersytetu na Florydzie darczyńcy otrzymują roczny zapas leków zapobiegających robaczycy serca, przeciwpchelnych i przeciwkleszczowych i dwudziestokilogramową porcję karmy.
Kot, trudny przypadek
Chociaż istnieją banki kociej krwi, każdy właściciel kota przyzna, że trudno sobie wyobrazić to zwierzę, jak zrelaksowane i spokojne pozwala sobie utoczyć odpowiednią ilość płynów.
- Na szczęście popyt na kocią krew jest mniejszy niż na psią - mówi Kirsten Cooke z Uniwersytetu na Florydzie. Klinika ta ma także bank kociej krwi, a w nim płyny pobrane od dziesięciu stałych dawców.
Okazało się także, że krew psa może także pomóc kotu, o czym świadczy niedawny przypadek z Nowej Zelandii. W sierpniu tego roku kot Rory zjadł truchło zatrutego szczura. Jego stan był na tyle poważny, że weterynarze nie zdecydowali się na testowanie dla pacjenta kociej krwi. Zaryzykowali i podali kotu krew czarnego labradora retrievera. Transfuzja okazała się sukcesem i Rory wraca do zdrowia.
- Rory czuje się coraz lepiej. No i najważniejsze - mamy normalnego kota. Nie szczeka - powiedziała agencji AFP właścicielka Rory'ego, Kim Edwards.
Rory, kot uratowany dzięki psiej krwi
Program psiego krwiodawstwa realizowany przez College of Veterinary Medicine w Georgii
