Poznali się w 1967 roku w Moskwie, gdy on był dobrze rokującym aktorem Teatru na Tagance, a ona – francuską aktorką znaną z filmu „Czarownica", budzącego w ZSRR zachwyt. Ten film zobaczył też Wysocki i powiedział o Marinie – „ona będzie moja" – tak twierdzi Jurij Lubimow, reżyser i przyjaciel aktora. A Marina, kiedy zobaczyła Wołodię grającego w jednym ze spektakli – też się nim zafascynowała. Potem dopomógł los. Po spektaklu znaleźli się na tym samym przyjęciu.

- Nareszcie spotkałem panią. Chcę wyjść z panią i śpiewać dla niej – wspomina Marina moment poznania w filmie „Włodzimierz Wysocki i Marina Vlady. Ostatni pocałunek".

Dalsze wydarzenia toczyły się szybko, bo uczucie okazało się tak gwałtowne, że szybko zdecydowali się na nowe życie. Nie było to proste, bo oboje byli już w związkach - ona była matką trojga dzieci, on – dwóch synów. Ona, córka rosyjskich emigrantów, mieszkała we Francji, on – w ZSRR. W tamtym czasie były to dwa światy, które nie ułatwiały zakochanej parze wspólnego życia. Wysocki, niekochany przez władze bard, którego wiersze nie były oficjalnie wydawane – nie mógł łatwo przekroczyć granicy, toteż Marina przyjeżdżała do niego. Pobrali się w grudniu 1970 roku i wtedy przeżyli najszczęśliwsze chwile – jak wspominają ich przyjaciele. Iwan Dychowiczny, reżyser przywołuje wspomnienia z czasu, gdy razem mieszkali, gotowali. Opowiada o prostocie Mariny i jej szczerości. I o wpatrzonym w nią Wołodii.

Nikita Wysocki, syn Władymira wspomina z kolei, że zakomunikowano jemu i bratu o rozstaniu rodziców mówiąc, że ojciec jest podły i ma inną kobietę. Długo mieli mu to za złe... - Bawił się z nami, ale nas nie wychowywał – wspomina syn Wysockiego.

Ciągle jednak brakowało im czasu dla siebie – Wysocki dużo grał i koncertował, Marina – jeździła do Francji, by także pracować. Problemy Wysockiego z alkoholem stawały się coraz poważniejsze. W filmie Marina opowiada o dwóch najtrudniejszych momentach w ich wspólnym życiu, kiedy zaraz na początku małżeństwa pijany zwrócił się do niej obcym imieniem i gdy będąc w trakcie picia wypchnął ją z mieszkania, by w spokoju dokończyć rozpoczętą butelkę...

Po dziesięciu latach żyli osobno – mimo uczucia, które wciąż się tliło. Obiecywał, że przyjedzie do Mariny, ale – nie przyjeżdżał. I wtedy Marta Meszaros, która zaangażowała do swego filmu Marinę Vlady, wymyśliła w filmie scenę, w której mogliby zagrać razem, żeby ich pogodzić. W dodatku - nigdy dotąd nie grali razem. Los sprawił, że przed kamerą – zagrali swoje prawdziwe emocje. Miłość. Atutem tego frapującego, poruszającego i wielowymiarowego dokumentu zrealizowanego przez Natalię Guguiewą i Arkadiego Kogana są liczne archiwalia, a także wypowiedzi przyjaciół pary i syna Wysockiego. Premiera filmu „Włodzimierz Wysocki i Marina Vlady. Ostatni pocałunek" 20 grudnia o 13.15 w TVP Kultura.