Każde spotkanie trwało około dziesięciu minut. Nie było wspólnych prób ani wcześniejszych ustaleń – tylko punkt wyjścia i to, co wydarzy się między dwojgiem ludzi „tu i teraz”. W kulminacyjnym momencie partner musiał podjąć decyzję: powiedzieć „zawsze cię kochałem” albo „nigdy cię nie kochałem”.

Reklama
Reklama

Magdalena Cielecka, gwiazdy, nieznani, w tym kobiety i osoby niebinarne

Sto osób biorących w performansie wyłoniono z ponad 700. Byli też profesjonaliści – Jacek Poniedziałek, Jakub Skrzywanek, szef artystyczny Narodowego Starego Teatru, Michał Merczyński, dyrektor Nowego Teatru w Warszawie, Cezi Studniak, reżyser, aktor, Tomasz Raczek.

– Strażak skradł moje serce – powiedziała Magdalena Cielecka. – Był przewspaniały, ciepły, opiekuńczy, męski. Odpowiadał na każde spojrzenie. Zapamiętałam też mężczyznę na wózku, 60-letniego. Bardziej opiekował się mną niż ja nim.

Aktorka przyznała, że miała różne przemyślenia już w trakcie grania, ale na podsumowania przyjdzie czas, bo „one będą przychodzić”.

– Na teraz na szybko mogę powiedzieć, że czegoś takiego nie przeżyłam i emocje były mega wysokie. W ogóle ani przez chwilę naprawdę nie poczułam zmęczenia, a nie zmrużyłam oka. Właściwie nie jadłam poza tym, co na scenie, bo naprawdę mi się nie chciało jeść. Jakąś totalną adrenalinę dawało wsparcie widowni. Czułam się trochę – jak powiedziałam po zakończeniu – jak Rolling Stonesi po koncercie, bo dawała znać o sobie świadomość widowni, która wstrzymuje oddech w chwilach napięcia na scenie.

Aktorka mówiła, że „czasami była totalna cisza, a potem wrzaski, feeria oklasków, braw i podążanie za mną i zrozumienie, czego przecież z teatru nie znam, bo w teatrze to jest niedozwolone”. Tak jak wszechobecne telefony i kręcenie filmów.

Czytaj więcej

Król stadionów Dawid Podsiadło i hołd dla Chwalińskiej. Będzie płyta z Soblem

Magdalena Cielecka: na refleksję o polskim mężczyźnie przyjdzie czas

– Czułam się jak w terrarium – mówiła. – Jak jakaś jaszczurka, która jest wystawiona na pokaz i bardzo to było inspirujące, bo bardzo performatywne. Za każdym razem byłam ciekawa, kto wejdzie, z kim się spotkam, z jaką energią się spotkam. To były bardzo różne osoby, okazało się, że też kilka kobiet albo też osoby niebinarne, więc to było niesamowite i moja ciekawość nie malała. Ani przez chwilę się nie znudziłam tym.

Magdalena Cielecka przyznała, że jest osobą zdrową, ale ratownicy, którzy przeprowadzili jej badanie stwierdzili podwyższony poziom cukru, co wynikało z jedzenia makaronu ryżowego. Na scenie pojawiło się aż sto porcji wraz z partnerami.

Aktorka powiedziała też, że przyjdzie czas na refleksje o tym, jaki jest profil polskiego mężczyzny, jaki wyłania się z performansu.