Reklama

Marek Dusza rekomenduje nowe płyty na weekend

Krytyk Marek Dusza poleca nowe płyty: skandynawskiego duetu Caecilie Norby i Larsa Danielssona, gwiazdy festiwalu Jazz na Starówce, kubańskiego pianisty Omara Sosy i rockowej rewelacji z USA, grupy Vintage Trouble.

Aktualizacja: 28.08.2015 14:30 Publikacja: 28.08.2015 13:58

Marek Dusza rekomenduje nowe płyty na weekend

Foto: ROL

Jazz

Reklama
Reklama

Caecilie Norby & Lars Danielsson „Just The Two of Us", ACT/GiGi Distribution, CD, 2015

Kiedy kilka lat temu Dania przejmowała prezydencję w Unii Europejskiej od Polski, na uroczysty koncert przysłała do nas najlepszy multi-europejski zespół jazzowy: duńską wokalistkę Caecilie Norby, szwedzkiego kontrabasistę i wiolonczelistę Larsa Danielssona i niemieckiego pianistę Paula Wollny'ego. Norby i Danielsson są małżeństwem, co czyni z nich piękną, muzyczna parę. Aż prosiło się, by zostawić ich samych w studio , by powstał album w duecie. Chociaż Lars koryguje to już na wstępie komentarza do płyty, podkreślając, że nagrali go w trio: Caecilie, on plus cisza.

Kontrabas jest częstym udziałowcem jazzowych duetów, ale bardzo rzadko w parze z wokalem. Przedsięwzięcie wymagało kreatywności i wrażliwości artystów, a ponieważ nie mieli presji czasowej, nagrali trzynaście perełek, a każda zasługuje na uwagę. Album otwiera kompozycja Joni Mitchell „Both Sides Now", którą Caecilie Norby śpiewa z nutą nostalgii w głosie i dystansem do oryginalnej wersji. Lars Danielsson znalazł ciekawy pomysł na subtelny akompaniament rytmiczny, jak i melodyjne wsparcie dla wokalistki. Ta ujmująca ballada zapadnie słuchaczom na długo w pamięci.

Reklama
Reklama

Ulubioną autorką duńskiej wokalistki okazała się Abbey Lincoln. Z jej repertuaru wybrała dwa utwory. W „And It's Supposed To Be Love" słychać mocny puls swingu, choć wykonany został w powolnym tempie. Do kontrabasu Danielsson dodał partie: wiolonczeli i marimby. We wstępie do przeboju Abbey Lincoln „Wholly Earth" wokalistka towarzyszy sobie na bębnie udu, dodaje też drugą partię wokalną, dobiegającą z oddali. Większość własnych utworów Norby napisała razem z Danielssonem. Album zamyka ballada Leonarda Cohena „Hallelujah", nastrojowe zakończenie romantycznych opowieści skandynawskiej pary. Najlepszych do słuchania we dwoje jak i w samotności.

World Music/Jazz

Omar Sosa „Ilé", Skip/Multikulti, CD, 2015

Kubański pianista Omar Sosa i jego Quarteto AfroCubano wystąpi w sobotę na Rynku Starego Miasta w Warszawie zamykając 21. edycję festiwalu Jazz na Starówce. W programie wieczoru znajdą się m.in. utwory z najnowszego albumu artysty „Ilé". W tradycyjnych wierzeniach kubańskich nazywanych Santeria lub Lucumi słowo „Ilé" oznacza dom lub ziemię, na której się żyje. Dla Sosy, który urodził się w mieście Camagüey, w środkowej części wyspy, jest to powrót w rodzinne strony. Do źródeł muzyki, którą słyszał w dzieciństwie i grał w młodości, zanim w 1993 r. wyemigrował przez Ekwador do Ameryki. Od 1999 r. mieszka w Barcelonie, skąd ma bliżej na europejskie festiwale i gdzie jest wysoko ceniony. Ale nowe albumy nagrywa w USA. Tam mieszka i pracuje mnóstwo znakomitych muzyków rodem z Ameryki Południowej.

Reklama
Reklama

W nagraniu „Ilé" wzięło udział wielu gości m.in.: gitarzysta Marvin Sewell z zespołu Cassandry Wilson, liczni wokaliści, wokalistki i perkusiści. Zespół Quarteto AfroCubano tworzą kubańscy muzycy: perkusista Ernesto Simpson (współpracuje z Piotr Schmidt Electric Group) i saksofonista Leandro Saint-Hill (także urodzony w Camagüey) oraz pochodzący z Mozambiku basista Childo Tomas.

Omar Sosa prezentuje szeroki wachlarz stylów: od klasyki i flamenco do afro-kubańskiego jazzu i rocka. Nawet klasycyzujące fortepianowe solówki są nasycone kubańskimi rytmami. Sosa podszedł do swych młodzieńczych inspiracji z szacunkiem i uwielbieniem. Album „Ilé" to podróż w czasie i przestrzeni, bo pianista cofa się do afrykańskich źródeł i korzysta z nowoczesnych środków, jak rap i hip-hop. Okazuje się, że muzykę kubańską można usłyszeć wszędzie.

Blues/Rock/R'n'B

Vintage Trouble „1 Hopeful Rd.", Blue Note/Universal, CD, 2015

Reklama
Reklama

Zespół Vintage Trouble powstał w 2010 r. w Los Angeles i do dziś regularnie występuje w tamtejszych klubach. Amerykanie towarzyszyli legendarnej grupie AC/DC na koncertach w Europie i polscy miłośnicy rocka widzieli ich występ na Stadionie Narodowym w Warszawie. Grupę tworzą: wokalista Ty Taylor, gitarzysta Nalle Colt, basista Rick Barrio Dill i perkusista Richard Danielson. Brzmieniem nawiązującym do rocka lat 60. i 70. XX wieku Vintage Trouble od razu zwrócił uwagę impresaria Doca McGhee, który zorganizował im trasę koncertową w W. Brytanii. Reakcje publiczności były entuzjastyczne. Zagrali kilka razy przed Bon Jovi i wystąpili w programie telewizyjnym Joolsa Hollanda. Po tym występie rozpętała się burza w mediach społecznościowych. Słuchacze polecali zespół znajomym i wieść gminna dotarła do Ameryki. Tym sposobem Vintage Trouble powrócił do USA w glorii chwały i całkiem już popularnego zespołu. W 2011 r. wydali pierwszy studyjny album „The Bomb Shelter Sessions", który miał premierę w W. Brytanii, a dopiero w kwietniu 2012 r. w USA. Okazało się, że i Ameryce jest wielu miłośników starego, rockowego brzmienia i zespół z dnia na dzień stał się gwiazdą.

- Tak jak niegdyś Otis Redding, tak dziś Vintage Trouble grają rocka, muzykę groove i slow dance - napisał o nich „The New York Times".

Dodatkowej popularności przysporzył im teledysk do utworu „Nancy Lee" zarejestrowany iPhonem. Na festiwalu Original iPhone Film Fest zdobyli pierwsze miejsce w kategorii muzycznej i Grand Prix. Na festiwalu jazzowym w Montrealu słuchało ich 100.000 osób i każda popularna impreza chce mieć ich w programie.

Co ciekawe, nowy kontrakt podpisała z nimi jazzowa wytwórnia Blue Note Records wydając właśnie nową płytę „1 Hopeful Rd.". Zawiera dwanaście piosenek zagranych z werwą i brawurowo zaśpiewanych przez Ty Taylora, który ma głos przypominający Otisa Reddinga. A zespół nawiązuje do dawnego rocka, bluesa i soulu, to brzmi... nowocześnie. Łatwo wpadające w ucho piosenki z ostrymi gitarowymi riffami pokazują, że taka formuła nigdy się nie zestarzeje.

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama