Reklama
Rozwiń
Reklama

San Felipe Estirpe Malbec

Konkursy winiarskie trzymają się mocno, cokolwiek by sądzić o ich wynikach.

Aktualizacja: 04.02.2016 20:57 Publikacja: 04.02.2016 17:15

Jerzy Mazgaj, prezes zarządu delikatesów Alma, miłośnik cygar, dobrych trunków i wybornej kuchni

Jerzy Mazgaj, prezes zarządu delikatesów Alma, miłośnik cygar, dobrych trunków i wybornej kuchni

Foto: materiały prasowe

Wyeksponowana miniaturka zdobytego medalu lub chociaż rekomendacji, jak również stosowna informacja w opisie, wciąż potrafią zdziałać cuda. Pierwszym znanym i zrelacjonowanym winnym współzawodnictwem była prawdopodobnie degustacja zorganizowana przez francuskiego władcę Filipa Augusta, opisana przez Henriego d'Andeli w poemacie „La Bataille des Vins" z 1224 r.

Dziś trudno byłoby policzyć, ile konkursów winiarskich odbywa się co roku. Do tych najważniejszych i najbardziej prestiżowych należą Decanter World Wine Awards, International Wine Challenge, Concours General Agricole Paris czy International Wine & Spirit Competition. Każdy ma swoją specyfikę. Organizatorzy tego ostatniego podkreślają, że w trosce o bezstronność sędziów kieliszki są napełniane przed ich przybyciem, by kolor i kształt butelki nie zdradziły pochodzenia trunku.

Charakter japońskiego konkursu zawarty jest już w jego nazwie – Sakura Japan Women's Wine Awards. Odzwierciedla on światowy trend, zgodnie z którym coraz więcej kobiet interesuje się, kupuje i pije wino. Oczywiście degustatorkami tego tokijskiego konkursu są wyłącznie panie. Ale czy wybrane przez nich wina smakują również mężczyznom?

Jednym z trunków wyróżnionych w ubiegłym roku srebrnym medalem jest San Felipe Estirpe z argentyńskiego regionu Mendoza. Wspaniały przykład soczyście owocowego malbeca z Nowego Świata. A że spędza on 12 miesięcy w dębowej beczce, elegancka kompozycja jeżyn i czarnej porzeczki wzbogaca się o lekko pikantny, pieprzowy posmak. Dobrze zbudowane, solidne, powiedziałbym wręcz: męskie w budowie wino. Ale uwodzą również jego piękny kolor i aksamitna struktura.

Kilka słów o jego producencie. To przykład historii z happy endem o poszukiwaniu szczęścia za wielką wodą. Otóż, na początku XIX wieku Francisco Rutini w miejscowości Ascoli Piceno położonej 100 kilometrów na południe od Ankony, stolicy włoskiego regionu Marche, zaczął produkować wino. Schedę po ojcu przejął syn, który jednak postanowił przenieść się do Argentyny. Coquimbito w prowincji Mendoza stało się jego domem. Tutaj założył pierwsze winnice, a w 1885 r. działalność rozpoczęła winiarnia La Rural. Felipe Rutini od początku przykładał ogromną wagę do charakteru i jakości swoich win – postarał się, na przykład, o jak najlepsze francuskie beczki. Odważył się również sadzić winorośl na wyjątkowo wysoko położonych terenach. Z powodzeniem. Przekonał się, że niskie nocne temperatury prowadzą do znakomitej koncentracji smaku winogron. Dzisiaj Bodega La Rural udanie łączy wieloletnią wiedzę i doświadczenia ze zdobyczami nowoczesnej technologii. Ich wina można znaleźć w 30 krajach świata.

Reklama
Reklama

A jeśli wpadnie wam do głowy wizyta w Argentynie, to dzięki La Rural poznacie niezły kawał historii południowoamerykańskiego przemysłu winiarskiego. Na terenie winnicy, naprzeciwko domu jej założyciela, znajduje się bowiem muzeum. Wśród 4,5 tys. eksponatów znajdziemy tam między innymi narzędzia, różne naczynia do przechowywania wina i sprzęt laboratoryjny. To jeden z czołowych zbiorów tego rodzaju nie tylko w Ameryce Południowej, ale i na świecie.

Jerzy Mazgaj, prezes zarządu delikatesów Alma, miłośnik cygar, dobrych trunków i wybornej kuchni

 

Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Patronat Rzeczpospolitej
SAUNA FESTIVAL: saturation
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama