W 2006 roku przyjechał pan na staż zawodowy do Krakowa na Zamek Królewski na Wawelu. Jak do tego doszło?

Wszystko zaczęło się dobrych kilka lat wcześniej, kiedy zacząłem pracować w Muzeum Sztuki Litwy w dziale zajmującym się m.in. odbudową dawnej siedziby Wielkich Książąt Litewskich w Wilnie zniszczonej i zrabowanej w czasie wielkiego potopu moskiewskiego w połowie XVII wieku. Zostały tylko ściany. Naturalne było, że chcieliśmy poznać doświadczenia kolegów mających za sobą udane rekonstrukcje historycznych pomników. Jeszcze jako oddział Muzeum Sztuki Litewskiej zaprosiliśmy ich na lekcje – konsultacje z naszymi specjalistami. Z Zamku Królewskiego w Warszawie przyjechał prof. Andrzej Rottermund, prof. Jan Ostrowski z Wawelu i Mariusz Mierzwiński z Malborka.

Ale na konsultacjach się nie skończyło…

Przygotowując nasze pierwsze ekspozycje z archeologicznymi znaleziskami, potrzebowaliśmy dużo historycznej ikonografii: portretów i przedmiotów związanych z naszymi wspólnymi władcami. Nawiązaliśmy współpracę ze stu – a może i więcej –instytucjami w Polsce – nie tylko muzealnymi, ale także archiwami, bibliotekami, kościołami, klasztorami, osobami prywatnymi, uczelniami, instytutami. Otrzymaliśmy od nich bardzo wiele fotografii, informacji. A potem powoli zaczęliśmy robić wystawy także w Polsce. Ta archeologiczna – znalezisk z Pałacu Książęcego w Wilnie objechała sześć polskich muzeów.

Takich projektów było więcej?

Od 2009 roku, kiedy powstało oddzielne muzeum – Pałac Wielkich Książąt, współpraca z polskimi partnerami stała się jeszcze ściślejsza. Na początek zorganizowaliśmy wystawę „Wawel w Wilnie. Od Jagiellonów do końca Rzeczypospolitej Obojga Narodów” z okazji obchodów Tysiąclecia Litwy z pomocą Zamku na Wawelu, z którym współpracowaliśmy potem najczęściej, bo chronologicznie jesteśmy sobie najbliżsi. Były też duże ekspozycje poświęcone jubileuszowi bitwy pod Grunwaldem, książętom Sapiehom, arrasom Ogińskich. Z Zamkami – warszawskim i wawelskim – zorganizowaliśmy wystawę poświęconą orderowi świętego Stanisława, która była w trzech stolicach Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Ostatnia duża „O dobro Ojczyzny. Litwa i Polska w epoce Konstytucji 3 maja” odbyła się mniej więcej przed rokiem. Wspólnych projektów – nie tylko wystawienniczych, ale też konferencji naukowych jest dużo.

A wspólne plany na przyszłość?

Teraz mamy w Zamku wystawę jednego arcydzieła – XVI-wiecznej zbroi wykonanej dla 13-letniego Zygmunta Augusta. Jest prezentowana w Wilnie dzięki życzliwości Andrzeja Betleya z Wawelu, który ją nam wypożyczył. Jesienią planujemy wystawę o fenomenie dzieciństwa, na którą przyjadą obiekty z niemal 20. różnych polskich instytucji. W przyszłym roku z Zamkiem Królewskim na Wawelu zorganizujemy ważny projekt na 700-lecie założenia Wilna, o jego miejscu w kulturze europejskiej. Z kolei z Zamkiem Królewskim w Warszawie pracujemy nad ekspozycją związaną z magnackim rodem Paców, bardzo ważnym w historii Litwy. Wspólna mentalność, wspólne interesy, poglądy – owocują nie tylko współpracą, ale i jej wynikami. Wilno jest dość małym miastem. 10-15 tysięcy zwiedzających to już jest dobra frekwencja, a na nasze wspólne wystawy rzadko przychodzi mniej niż 25-30 tys. widzów. Widać, że współpraca litewsko-polska ma sens i odbiorców.

Teraz pojawił się inny wspólny interes – ochrona dóbr kultury na Ukrainie…

Tak. Dla nas – Litwinów i Polaków - polityka i dyplomacja moskiewska, ich barbarzyński stosunek do ludzi i do dziedzictwa są znane od XV-XVI wieku. Chcemy chronić wspólne dziedzictwo całej Rzeczpospolitej Obojga Narodów z XVIII wieku. Cały czas o tym rozmawiamy z kolegami, głównie z Wawelu, którego pracownicy zajmują się dziedzictwem Królestwa Polskiego na dzisiejszej Ukrainie. Nasze Muzeum ma więcej relacji z zachodnią Ukrainą – ze Lwowem, Łuckiem. Tam sytuacja wojenna jest trochę lepsza niż w innych obwodach tego atakowanego państwa. Obecnie mamy w Pałacu wystawę rzeźby barokowej: Johanna Georga Pinsela i innych mistrzów lwowskich XVIII wieku z Lwowskiej Galerii Sztuki. Zastanawiamy się, czy nie powinna pojechać teraz na Łotwę na przykład, żeby przedłużyć przebywanie rzeźb na terenie NATO, gdzie są bezpieczne.