Reklama

Vydas Dolinskas: Mamy wspólne dziedzictwo

Historyk kultury, dyrektor Muzeum Narodowego – Pałacu Wielkich Książąt Litewskich w Wilnie Vydas Dolinskas, laureat tegorocznej nagrody im. Aleksandra Gieysztora

Publikacja: 24.05.2022 20:14

Vydas Dolinskas

Vydas Dolinskas

Foto: Mat. Pras.

W 2006 roku przyjechał pan na staż zawodowy do Krakowa na Zamek Królewski na Wawelu. Jak do tego doszło?

Wszystko zaczęło się dobrych kilka lat wcześniej, kiedy zacząłem pracować w Muzeum Sztuki Litwy w dziale zajmującym się m.in. odbudową dawnej siedziby Wielkich Książąt Litewskich w Wilnie zniszczonej i zrabowanej w czasie wielkiego potopu moskiewskiego w połowie XVII wieku. Zostały tylko ściany. Naturalne było, że chcieliśmy poznać doświadczenia kolegów mających za sobą udane rekonstrukcje historycznych pomników. Jeszcze jako oddział Muzeum Sztuki Litewskiej zaprosiliśmy ich na lekcje – konsultacje z naszymi specjalistami. Z Zamku Królewskiego w Warszawie przyjechał prof. Andrzej Rottermund, prof. Jan Ostrowski z Wawelu i Mariusz Mierzwiński z Malborka.

Ale na konsultacjach się nie skończyło…

Przygotowując nasze pierwsze ekspozycje z archeologicznymi znaleziskami, potrzebowaliśmy dużo historycznej ikonografii: portretów i przedmiotów związanych z naszymi wspólnymi władcami. Nawiązaliśmy współpracę ze stu – a może i więcej –instytucjami w Polsce – nie tylko muzealnymi, ale także archiwami, bibliotekami, kościołami, klasztorami, osobami prywatnymi, uczelniami, instytutami. Otrzymaliśmy od nich bardzo wiele fotografii, informacji. A potem powoli zaczęliśmy robić wystawy także w Polsce. Ta archeologiczna – znalezisk z Pałacu Książęcego w Wilnie objechała sześć polskich muzeów.

Takich projektów było więcej?

Reklama
Reklama

Od 2009 roku, kiedy powstało oddzielne muzeum – Pałac Wielkich Książąt, współpraca z polskimi partnerami stała się jeszcze ściślejsza. Na początek zorganizowaliśmy wystawę „Wawel w Wilnie. Od Jagiellonów do końca Rzeczypospolitej Obojga Narodów” z okazji obchodów Tysiąclecia Litwy z pomocą Zamku na Wawelu, z którym współpracowaliśmy potem najczęściej, bo chronologicznie jesteśmy sobie najbliżsi. Były też duże ekspozycje poświęcone jubileuszowi bitwy pod Grunwaldem, książętom Sapiehom, arrasom Ogińskich. Z Zamkami – warszawskim i wawelskim – zorganizowaliśmy wystawę poświęconą orderowi świętego Stanisława, która była w trzech stolicach Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Ostatnia duża „O dobro Ojczyzny. Litwa i Polska w epoce Konstytucji 3 maja” odbyła się mniej więcej przed rokiem. Wspólnych projektów – nie tylko wystawienniczych, ale też konferencji naukowych jest dużo.

A wspólne plany na przyszłość?

Teraz mamy w Zamku wystawę jednego arcydzieła – XVI-wiecznej zbroi wykonanej dla 13-letniego Zygmunta Augusta. Jest prezentowana w Wilnie dzięki życzliwości Andrzeja Betleya z Wawelu, który ją nam wypożyczył. Jesienią planujemy wystawę o fenomenie dzieciństwa, na którą przyjadą obiekty z niemal 20. różnych polskich instytucji. W przyszłym roku z Zamkiem Królewskim na Wawelu zorganizujemy ważny projekt na 700-lecie założenia Wilna, o jego miejscu w kulturze europejskiej. Z kolei z Zamkiem Królewskim w Warszawie pracujemy nad ekspozycją związaną z magnackim rodem Paców, bardzo ważnym w historii Litwy. Wspólna mentalność, wspólne interesy, poglądy – owocują nie tylko współpracą, ale i jej wynikami. Wilno jest dość małym miastem. 10-15 tysięcy zwiedzających to już jest dobra frekwencja, a na nasze wspólne wystawy rzadko przychodzi mniej niż 25-30 tys. widzów. Widać, że współpraca litewsko-polska ma sens i odbiorców.

Teraz pojawił się inny wspólny interes – ochrona dóbr kultury na Ukrainie…

Tak. Dla nas – Litwinów i Polaków - polityka i dyplomacja moskiewska, ich barbarzyński stosunek do ludzi i do dziedzictwa są znane od XV-XVI wieku. Chcemy chronić wspólne dziedzictwo całej Rzeczpospolitej Obojga Narodów z XVIII wieku. Cały czas o tym rozmawiamy z kolegami, głównie z Wawelu, którego pracownicy zajmują się dziedzictwem Królestwa Polskiego na dzisiejszej Ukrainie. Nasze Muzeum ma więcej relacji z zachodnią Ukrainą – ze Lwowem, Łuckiem. Tam sytuacja wojenna jest trochę lepsza niż w innych obwodach tego atakowanego państwa. Obecnie mamy w Pałacu wystawę rzeźby barokowej: Johanna Georga Pinsela i innych mistrzów lwowskich XVIII wieku z Lwowskiej Galerii Sztuki. Zastanawiamy się, czy nie powinna pojechać teraz na Łotwę na przykład, żeby przedłużyć przebywanie rzeźb na terenie NATO, gdzie są bezpieczne.

Kultura
Marta Cienkowska nie zgadza się na radną KO jako dyrektorkę w Muzeum Literatury
Kultura
Scott Adams nie żyje. Twórca „Dilberta” zmarł w wieku 68 lat
Materiał Promocyjny
Wieczór wielkich głosów i wielkiej klasyki. Ruciński i Yende w Operze Narodowej
Kultura
To będzie długi taneczny weekend w Warszawie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama