Superduet to największa polska koncertowa sensacja tego roku poparta zaskakującą premierą albumu „Soma O,5 mg”, który ukazał się 13 kwietnia. Chodzi o to, że siły połączyli najpopularniejsi raperzy młodego pokolenia. Do Quebonafide należał w zeszłym roku fonograficzny rekord sprzedaży: jego płyta „Egzotyka” był najczęściej kupowanym albumem w Polsce. Z kolei Taco Hemingway, będąc w czołówce, był najpopularniejszym polskim artystą w serwisie muzycznym Spotify. W polskiej skali duet przypomina współpracę Jay-Z i Kanye Westa na płycie „Watch The Throne”.

Reklama
Reklama

 

Koncert rozpoczął się od kompozycji „Metallica 808” opartej na samplu z „Unforgiven” gwiazd trash metalu. Muzycy porównali się do najpopularniejszych ikon rocka, w tym The Beatles i Led Zeppelin oraz polskiej Republiki. „Trafiamy do młodzieży, jak stary Kevin Spacey/ (Uuu mordo zaglądałeś do prasy ostatnio?”.

Głównym konferansjerem wieczorem był Quebonafide. Taco uważany za rapera hipsterskiego lubi być outsiderem. Quebonafide żartował, że lata temu pracował na Torwarze, pomagając organizować jeden z eventów w roli "ciecia", a teraz miał przyjemność wyprzedać wszystkie bilety na swój show.

W „Somie” raperzy przywoływali utopię Johna Lennona z „Imagine”, na co fani zareagowali machając rozświetlonymi ekranami telefonów. Każdy z nich wykonał po dwa utwory z wcześniejszych solowych albumów. Do najciekawszych momentów, której jednoczyły fanów, należały te gdy Taco rapował teksty Quebonafide, zaś on – Taco. Tę sytuację określili dowcipni „Taco na fejmie Quebo i Quebo na renomie Taco”.

 

Do bisów wyszli dwa razy, wykonując cztery największe przeboje ze wspólnej płyty, w tym „Tamagotchi” i „Art B” z refrenem „Szok, w milionera z kundla w rok, w milionera z kundla w rok/ Żyję jakbym wygrał lotto”.