Trio z Nashville – Lady Antebellum – otrzymało aż pięć statuetek. Nagrodzono ich m.in. za piosenkę roku oraz za album roku, krążek “Need You Now”.
Swoich wiernych fanów nie zawiodła Lady Gaga, królowa kiczu. Podczas ceremonii wyszła z gigantycznego kokonu, aby zaprezentować światu nowy singiel “Born This Way”. Odebrała trzy nagrody, w tym za najlepszy album popowy “The Fame Monster”.
Z trzema statuetkami Staples Center w Los Angeles, gdzie odbywała się gala, opuścili także raper Jay-Z i gwiazda soulu John Legend. Przykra niespodzianka czekała natomiast Eminema – z dziesięciu nominacji tylko dwie zamieniły się w nagrody.
Ceremonia dowiodła, że stara gwardia trzyma się mocno. Neil Young zatriumfował w kategorii najlepsza piosenka rockowa (jego utwór “Angry World” wygrał m.in. z “Radioactive” grupy Kings of Leon).
W jazzie z kolei nagrodę za najlepszy album wokalny odebrała Dee Dee Bridgewater, a Herbie Hancock triumfował w kategorii najlepsza płyta solowa (“A Change Is Gonna Come”).
Weteran, sir Paul McCartney, otrzymał natomiast statuetkę za album koncertowy “Good Evening New York City”. Odebrał też nagrodę przyznaną The Beatles w kategorii najlepszy album historyczny.
O ile czwórka z Liverpoolu przynależy do historii rock’n’rolla i gra tylko z pomnika, o tyle Rolling Stonesi nie powiedzieli ostatniego słowa. Podczas ceremonii sir Mick Jagger udowodnił, że 67 lat to niewiele dla młodego mężczyzny.
Jagger debiutował na gali Grammy, a występ zadedykował zmarłemu rok temu Solomonowi Burke’owi. Lidera Stonesów nagrodzono owacją na stojąco za żywiołową interpretację “Everybody Needs Somebody To Love”.
W muzyce klasycznej tradycyjnie nagrody zgarnęli przede wszystkim wykonawcy amerykańscy. Co prawda dwie statuetki dostał włoski dyrygent Riccardo Muti za “Requiem” Verdiego (album roku i najlepsze wykonanie muzyki chóralnej), ale płytę nagrał z orkiestrą i chórem z Chicago. Dwie nagrody otrzymała też orkiestra Nashville Symphony. Pianistka Mistuko Uchida, wyróżniona w kategorii najlepsze nagranie solowe, koncerty Mozarta zarejestrowała z kolei z Orkiestrą Cleveland.
Statuetki otrzymali jednak dobrze znani w Polsce Hiszpan Jordi Savall (album “Dinastia Borja”) i Włoszka Cecilia Bartoli (“Sacrifiucium”).